Kuchnia chilijska – czego warto spróbować?

Zainspiruj się i przeczytaj o podróży swoich marzeń na blogu

Kuchnia chilijska – czego warto spróbować?

Kuchnia chilijska wygląda na pierwszy rzut oka skromnie: kukurydza, ziemniaki, dynia, wołowina i owoce morza. Wystarczy jednak przyjrzeć się jej bliżej, żeby zobaczyć, ile historii mieści jeden talerz. W Chile zapiekankę z mięsem posypuje się cukrem, hot doga przykrywa się grubą warstwą awokado, a małże zapieka się z parmezanem według przepisu włoskiego emigranta. Na południu kraju wciąż gotuje się w dołach wykopanych w ziemi, na rozgrzanych kamieniach, techniką starszą niż piramidy. Jedzenie w Chile odbija kształt kraju. Wąski pas lądu między Andami a Pacyfikiem ciągnie się przez ponad cztery tysiące kilometrów, od pustyni po lodowce. Zimny ocean daje małże, kraby i ryby, doliny środkowego Chile – kukurydzę, pomidory i winogrona, a wyspy południa – setki odmian ziemniaków.

Przygotowaliśmy dla Was przewodnik po tych smakach. Najpierw opowiemy, jak kształtowała się kuchnia Chile i czym się wyróżnia. Potem podpowiemy, co jeść o różnych porach dnia i roku. Na koniec przedstawimy 15 dań, od pieczonych pierogów z wołowiną po kruche ciasteczka z kajmakiem.

Historia kuchni chilijskiej

Kuchnia chilijska to smakowa podróż przez tysiące lat historii – od tradycji Mapuczów, przez hiszpańską kolonizację, europejskich imigrantów, aż po współczesne uliczne przekąski. Jeśli interesuje Was jedzenie w Chile, szybko zauważycie, że tutejsze potrawy są tak różnorodne jak sam kraj: od Pustyni Atacama po chłodne fiordy Patagonii.

Jej najstarsze korzenie sięgają kuchni rdzennych mieszkańców Chile, przede wszystkim Mapuczów. To oni uprawiali kukurydzę, ziemniaki, fasolę, dynię i komosę ryżową, a potrawy doprawiali między innymi ostrymi papryczkami ají. Z ich tradycji wywodzi się merkén – charakterystyczna wędzona i mielona papryka, często wzbogacana kolendrą i solą. Do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych smaków Chile. Co ciekawe, na wyspie Chiloé archeolodzy odkryli ślady przygotowywania jedzenia na rozgrzanych kamieniach sprzed ponad 11 tysięcy lat. Można więc powiedzieć, że chilijska tradycja kulinarna ma naprawdę imponujący rodowód.

W 1541 roku Pedro de Valdivia założył Santiago, a wraz z hiszpańskimi konkwistadorami do Chile przybyły produkty, które na zawsze zmieniły lokalną kuchnię: pszenica, wołowina, wieprzowina, drób, cebula, oliwki i winorośl. Spotkanie obu tradycji stworzyło podstawy kuchni, którą znamy dzisiaj. Rdzenne składniki zaczęły pojawiać się w potrawach inspirowanych kuchnią europejską. Dobrym przykładem jest cazuela – aromatyczna zupa-gulasz z mięsem, ziemniakami, dynią, kukurydzą i warzywami, która do dziś należy do najbardziej domowych dań Chile. Hiszpanie przywieźli również empanady, lecz chilijskie nadzienie z wołowiny, cebuli, jajka, oliwek i przypraw sprawiło, że z czasem stały się one kulinarnym symbolem kraju.

Kolejny rozdział rozpoczął się w XIX wieku, gdy po uzyskaniu niepodległości Chile stało się domem dla przybyszów z różnych części Europy. Brytyjscy kupcy osiedlali się w portowym Valparaíso, francuska kuchnia inspirowała elity Santiago, a od połowy XIX wieku okolice jeziora Llanquihue zaczęli zasiedlać Niemcy. To właśnie oni założyli m.in. Puerto Varas i Frutillar, pozostawiając po sobie wyraźny ślad kulinarny. Jednym z jego symboli jest kuchen – owocowe ciasto, które do dziś znajdziecie w kawiarniach południowego Chile.

W XX wieku jedzenie w Chile zaczęło coraz mocniej wychodzić na ulice. W latach 20. XX wieku pojawił się completo, czyli chilijska wersja hot doga, zwykle znacznie bardziej hojnie obłożona niż jego amerykański pierwowzór. W 1957 roku włoski kucharz z regionu Emilia-Romania stworzył natomiast machas a la parmesana – zapiekane małże z parmezanem, które połączyły chilijskie owoce morza z włoską tradycją. Dziś niektóre potrawy doczekały się nawet własnych świąt. 24 maja obchodzony jest Dzień Completo, co dobrze pokazuje, jak ważne miejsce jedzenie zajmuje w chilijskiej kulturze.

Czym charakteryzuje się kuchnia chilijska?

Kuchnia Chile zaskakuje przede wszystkim łagodnością. Ostry smak nie siedzi w garnku, tylko w miseczkach na stole: w pebre z pomidorów, cebuli, kolendry i ají albo w szczypcie merkénu. Każdy dosypuje tyle, ile lubi, dlatego większość dań zniosą nawet osoby, które unikają ostrych przypraw.

Drugą cechą jest bliskość oceanu. Zimny Prąd Peruwiański, zwany też Prądem Humboldta, sprzyja obfitości ryb i skorupiaków. Na targach rybnych zobaczycie małże, jeżowce, kraby i ogromne pąkle. Trzecia cecha to przywiązanie do kukurydzy, ziemniaków i dyni, obecnych w daniach od rana do kolacji.

Cechy charakterystyczne:

  • Chleb do wszystkiego: Chilijczycy jedzą około 90 kg chleba rocznie na osobę, a w światowych rankingach ustępują tylko mieszkańcom Turcji. Najpopularniejsze są chrupiąca marraqueta i płaska, okrągła hallulla.
  • Awokado w roli masła: awokado, po chilijsku palta, trafia na kanapki, hot dogi i do sałatek. W 2025 roku przeciętny Chilijczyk zjadł 8,9 kg awokado, a więcej odmiany Hass jedzą tylko mieszkańcy Meksyku.
  • Słodkie i słone na jednym talerzu: cukrem posypuje się zapiekankę z mięsem, a humitas (tradycyjne chilijskie danie przygotowywane ze świeżej kukurydzy) jada się z cukrem albo z sałatką pomidorową – zależnie od domu.
  • Kuchnia sezonów: latem jest czas świeżej kukurydzy i napojów z brzoskwiniami, zimą gorących zup i placków w syropie.

Do jedzenia pasuje chilijskie wino, a o jego dolinach i szczepach piszemy w inspiracji o chilijskim winie.

Co warto zjeść, będąc w Chile?

Dzień w Chile zaczyna się dość skromnie, ale szybko nabiera kulinarnego tempa. Na śniadanie (desayuno) najczęściej pojawia się świeże pieczywo, które Chilijczycy traktują niemal jak podstawę codziennego jadłospisu. Do chleba trafia awokado, ser, szynka, masło lub jajka, a do tego filiżanka herbaty albo kawy. Zamiłowanie do pieczywa to jedna z cech charakterystycznych kuchni chilijskiej – chleb pojawia się zarówno rano, jak i podczas popołudniowego posiłku once.

Najważniejszym posiłkiem dnia pozostaje obiad (almuerzo), spożywany zwykle wczesnym popołudniem. W restauracjach i barach często znajdziecie wtedy menú del día, czyli zestaw dnia obejmujący zupę lub przystawkę, danie główne, a niekiedy także deser i napój. To dobra okazja, aby poznać kuchnię Chile w jej bardziej domowej odsłonie. W zależności od regionu na stole może pojawić się aromatyczna cazuela, sycący pastel de choclo – zapiekanka z kukurydzy i mięsa – albo ryba czy owoce morza. Nad oceanem wybór będzie oczywiście znacznie większy. Chile ma jedną z najdłuższych linii brzegowych na świecie, dlatego świeże ryby, małże, ostrygi i inne owoce morza zajmują ważne miejsce w lokalnym jadłospisie.

Jeśli chcecie poznać jedzenie w Chile od bardziej codziennej strony, warto zajrzeć na uliczne stoiska i do niewielkich barów. W Santiago i innych miastach kupicie sopaipillas – niewielkie, smażone placki z dynią, podawane na słono lub na słodko. Miłośnicy szybkiego jedzenia powinni spróbować completo, czyli chilijskiego hot doga, często hojnie obłożonego awokado, pomidorem, majonezem czy kiszoną kapustą. Latem na ulicach pojawia się natomiast mote con huesillo – orzeźwiający napój z gotowanej pszenicy (mote) i suszonych brzoskwiń (huesillos), słodzony syropem. To jeden z najbardziej charakterystycznych smaków lata w Chile.

Po świeże ryby i owoce morza warto zajrzeć do Mercado Central w Santiago, którego charakterystyczna żeliwna hala została otwarta w 1872 roku. Jej konstrukcję wykonano w Szkocji, a następnie przetransportowano do Chile w częściach i złożono na miejscu. Dziś targ jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc kulinarnych stolicy. Można tu kupić świeże produkty, ale także usiąść w restauracji i spróbować dań przygotowanych z lokalnych ryb i owoców morza.

Późnym popołudniem przychodzi pora na wyjątkowy element chilijskiego rytmu dnia – once. Nazwa oznacza dosłownie „jedenastkę”, choć współcześnie ten posiłek spożywa się zwykle później, około godziny 17–20. W wielu domach once jest tak obfita, że praktycznie zastępuje kolację. Na stole pojawiają się kromki chleba, awokado, sery, wędliny, jajka, dżemy, ciasta i oczywiście herbata. Według popularnego wyjaśnienia nazwa ma być związana z jedenastoma literami słowa aguardiente, choć dziś once kojarzy się przede wszystkim z rodzinnym spotkaniem przy stole.

Pamiętajcie, że Chile leży na półkuli południowej, więc pory roku są odwrócone. Humitas, pastel de choclo i mote con huesillo najlepiej smakują latem, od grudnia do marca. Zimą, od czerwca do sierpnia, w deszczowe dni wszyscy myślą o sopaipillas w syropie. Wrzesień to miesiąc empanad i grilla, bo 18 i 19 września Chile obchodzi święta narodowe Fiestas Patrias. Pogodę w poszczególnych miesiącach opisujemy w tekście o pogodzie i temperaturach w Chile.

Chilijska kuchnia – najpopularniejsze dania

Poniżej przedstawiamy 15 dań, od których warto zacząć poznawanie chilijskich smaków. Są wśród nich potrawy świąteczne, uliczne i portowe, a także desery i napoje.

Empanadas de pino (pierogi pieczone z wołowiną, cebulą i oliwkami)

Pieczone pierogi z ciasta drożdżowego lub kruchego, wypełnione farszem z wołowiny i cebuli. Słowo pino nie ma nic wspólnego z sosną. Pochodzi z języka mapudungun, w którym oznaczało siekane mięso z cebulą.

Farsz przygotowuje się z mielonej lub siekanej wołowiny, dużej ilości cebuli, słodkiej papryki i przypraw. Do każdej empanady trafiają też ćwiartka jajka na twardo, dwie lub trzy rodzynki i czarna oliwka. Uwaga: tradycyjnie oliwka ma pestkę, więc pierwszy kęs lepiej odgryzać ostrożnie.

Empanady to jeden z symboli Chile. Nie może ich zabraknąć podczas Fiestas Patrias, gdy w parkach stają świąteczne jarmarki fondas, a rodziny spotykają się przy stole. Na co dzień kupicie je w piekarniach i barach, zwykle świeżo z pieca. Historycy szukają korzeni takich pierogów aż w jedzeniu podróżnych kupców z Persji, a do Chile przepis trafił z Hiszpanii. W menu znajdziecie też wersje z serem albo z owocami morza, ale to empanada de pino jest tą najważniejszą.

Pastel de choclo (tradycyjna zapiekanka z masy kukurydzianej i mięsa)

Zapiekanka z mięsnego farszu przykrytego grubą warstwą masy ze świeżej kukurydzy. Słowo choclo oznacza w Chile młodą kukurydzę i pochodzi z języka keczua.

Na dno naczynia trafia farsz pino, taki sam jak w empanadach, a na niego kawałki kurczaka, oliwki i jajko na twardo. Całość przykrywa masa z utartej kukurydzy, przyprawiona bazylią. Przed pieczeniem wierzch posypuje się cukrem, który w piekarniku karmelizuje się w złotą skorupkę. Tak powstaje połączenie słonego farszu ze słodką, chrupiącą warstwą.

Pastel de choclo to danie letnie, bo wtedy świeżej kukurydzy jest najwięcej. Na stół trafia zwykle razem z ensalada chilena, która równoważy słodycz kukurydzy. Podaje się je w glinianych naczyniach paila de greda, które długo trzymają ciepło. Takie misy wytwarzają m.in. garncarze z miasteczka Pomaire niedaleko Santiago. Jeśli spodoba Wam się zapiekanka, możecie przywieźć do domu glinianą miskę i spróbować przygotować ją samodzielnie.

Cazuela (pożywny rosół z dużymi kawałkami mięsa, kukurydzy i dyni)

Gęsty rosół, w którym pływają duże kawałki mięsa i warzyw. Nazwa oznacza po hiszpańsku gliniany garnek, w którym dawniej gotowano tę zupę.

Cazuela najlepiej pokazuje spotkanie kuchni Mapuche z hiszpańską. Mapuche gotowali rosół korü z dynią, kukurydzą, fasolką i papryką. Jedną z jego odmian, korü achawal, przygotowywano z indyka albo z kury araukańskiej – rasy znanej z niebieskozielonych jaj. Hiszpanie przywieźli wołowinę, kurczaka i zwyczaj gotowania mięsa z warzywami w jednym garnku. Dziś w talerzu cazueli zwykle znajdziecie spory kawałek wołowiny lub kurczaka, ziemniaka, plaster dyni i fragment kolby kukurydzy. Do tego trafia ryż albo zielona fasolka, a na wierzch posiekana kolendra lub natka.

To danie jednogarnkowe i bardzo sycące, więc często stanowi cały obiad. Szczególnie dobrze smakuje w chłodne dni, a w chilijskich domach wraca na stół przez cały rok. Zamawiając cazuelę w restauracji, poproście od razu o łyżkę, nóż i widelec – przy tak dużych kawałkach mięsa przydadzą się wszystkie trzy.

Completo (hot dog ze zgniecionym awokado, pomidorami i majonezem)

Hot dog w dużej bułce, przykryty tyloma dodatkami, że parówki prawie nie widać. Nazwa znaczy „kompletny” i dobrze oddaje jego charakter.

W 1920 roku Eduardo Bahamondes wrócił z podróży do USA pod wrażeniem popularności hot dogów. Otworzył bar Quick Lunch Bahamondes w pasażu Portal Fernández Concha przy Plaza de Armas, w samym centrum Santiago, ale klientom zwykła parówka w bułce nie przypadła do gustu. Bahamondes zaczął więc dodawać pomidory, awokado, kiszoną kapustę i cebulę. Zestaw przyjął się tak dobrze, że dziś completo to jedna z najpopularniejszych przekąsek w kraju.

Później bar przejęła rodzina o włoskich korzeniach i to ona spopularyzowała najsłynniejszą wersję: completo italiano z pomidorem, zgniecionym awokado i majonezem. Nazwa nawiązuje do kolorów flagi Włoch, a nie do włoskiego przepisu. Majonez nie jest tu dodatkiem symbolicznym: Chilijczycy należą do czołówki jego konsumentów na świecie.

Chorrillana (góra frytek pokryta mięsem, cebulą i jajkami sadzonymi)

Półmisek frytek przykrytych paskami smażonej wołowiny, cebulą i jajkami sadzonymi. Danie zamawia się dla kilku osób i je ze wspólnego talerza, najlepiej w dobrym towarzystwie.

Chorrillana kojarzy się przede wszystkim z Valparaíso. Autorstwo przypisuje sobie restauracja J. Cruz, której właściciel Víctor Suárez twierdził, że wymyślił danie w latach 70. Istnieje też inna teoria. Łączy ona nazwę z bitwą pod Chorrillos z 1881 roku, stoczoną podczas wojny o Pacyfik. Chilijscy żołnierze mieli wtedy poznać podobne danie i przywieźć je do portu. Sam Suárez tłumaczył jednak, że nazwa po prostu wydała mu się zabawna.

Chilijczycy mówią, że to danie na bajón, czyli nagły głód po wieczornym wyjściu. Porcje są ogromne, więc jedna chorrillana spokojnie wystarczy dla dwóch albo trzech głodnych osób. To typowe jedzenie barowe – do piwa, po całym dniu spacerowania po stromych uliczkach portu. Po zwiedzaniu wzgórz, o których piszemy w inspiracji o wzgórzach Valparaíso, trudno o lepszą nagrodę.

Curanto (potrawa z mięs, owoców morza i ziemniaków pieczona w ziemi)

Uczta z owoców morza, mięsa i ziemniaków, gotowana w dole wykopanym w ziemi. Nazwa pochodzi z języka mapudungun i nawiązuje do kamieni, bez których tej potrawy nie da się przygotować.

Curanto to danie archipelagu Chiloé. Na dnie dołu układa się kamienie i rozpala na nich ognisko. Gdy kamienie się rozgrzeją, kładzie się na nich warstwami małże, pąkle, mięso, kiełbasy i ziemniaki. Między warstwy trafiają też milcao, czyli placki z tartych ziemniaków, oraz chapalele – kluski z ziemniaków i mąki. Całość przykrywa się liśćmi nalki, rośliny podobnej do rabarbaru, mokrymi workami i ziemią. Po mniej więcej godzinie potrawa jest gotowa.

Archeolodzy znaleźli na Chiloé ślady tej techniki sprzed ponad 11 tysięcy lat. Wyspy są też jednym z ośrodków różnorodności ziemniaka: rolnicy wciąż uprawiają tu ponad 285 rodzimych odmian. Na przełomie XIX i XX wieku curanto rozeszło się po całym południu Chile razem z mieszkańcami archipelagu, którzy szukali tam pracy. W środkowym Chile przygotowuje się prostszą wersję w dużym garnku, zwaną curanto en olla albo pulmay.

Paila marina (gęsta i aromatyczna zupa z lokalnych owoców morza)

Gęsta zupa z owoców morza i ryb, podawana w glinianej misie zwanej paila. Od tego naczynia danie wzięło swoją nazwę.

Bazą jest aromatyczny wywar ze skorupiaków, do którego trafiają różne gatunki małży i kawałki ryby. Skład zmienia się w zależności od połowu i regionu, więc każda paila smakuje trochę inaczej. Zupę podaje się bardzo gorącą, często z pieczywem. Chilijczycy wierzą, że paila marina stawia na nogi po hucznej nocy, dlatego chętnie podaje się ją na przyjęciach.

Najsłynniejszym miejscem na tę zupę jest Mercado Central w Santiago, którego budynek ma dziś status pomnika historycznego. Pod żeliwnym dachem targu działa wiele restauracji rybnych, a paila marina należy do najczęściej zamawianych dań. Jeśli ją polubicie, spróbujcie też caldillo de congrio, czyli zupy z kongera. Pablo Neruda poświęcił jej osobny utwór: „Odę do zupy z kongera”.

Machas a la parmesana (małże zapiekane z serem)

Małże zapiekane w muszlach z parmezanem, masłem i odrobiną białego wina. Machas to małże z gatunku Mesodesma donacium, żyjące w piasku plaż nad Pacyfikiem.

Danie ma dokładną datę urodzenia. W 1957 roku przygotował je Edoardo Melotti Ferrari, młody Włoch pochodzący z Emilii-Romanii, ojczyzny parmezanu. Prowadził restaurację San Marco w Viña del Mar i chciał połączyć smaki swojej ojczyzny i nowego domu. We Włoszech owoce morza z serem uchodzą za niemal zakazane połączenie, a w Chile właśnie z tego pomysłu powstał klasyk.

Małże podaje się w połówkach muszli, zapieczone na złoto, jako przystawkę do białego wina. W 2021 roku serwis kulinarny TasteAtlas uznał machas a la parmesana za najwyżej ocenione danie Ameryki Południowej. Najlepiej smakują w nadmorskich restauracjach, gdzie małże są świeże. Dobrym adresem na ich degustację jest samo Viña del Mar, nazywane w Chile Miastem Ogrodów.

Asado (chilijskie barbecue – różne rodzaje mięs z rusztu)

Chilijski grill, na którym piecze się różne rodzaje mięs: wołowinę, żeberka wieprzowe, chorizo i kiełbasę longaniza. Asado to nie tylko jedzenie, ale całe spotkanie przy ogniu.

Zanim mięso będzie gotowe, na stół trafia choripán – kiełbasa zawinięta w chrupiącą bułkę marraqueta. Obowiązkowym dodatkiem jest pebre, czyli świeży sos z pomidorów, cebuli, kolendry, ostrej papryczki i oleju. Do tego ensalada chilena i czerwone wino.

Najważniejszy dzień asado to 18 września, kiedy Chile świętuje Fiestas Patrias. Grill rozpala się wtedy niemal w każdym domu, a w parkach działają fondas z jedzeniem, muzyką i tańcem cueca, od 1979 roku oficjalnym tańcem narodowym Chile. Pierwsze fondas otwierają się już na początku września. Chilijskie asado jest bliskim krewnym argentyńskiego, o którym więcej dowiecie się z inspiracji o argentyńskich gauchos. Jeśli będziecie w Chile we wrześniu, wybierzcie się do jednej z fondas – to najprostszy sposób, żeby poczuć klimat tych dni.

Humitas (masa kukurydziana gotowana w liściach kukurydzy)

Masa ze świeżo utartej kukurydzy, zawinięta w jej liście i ugotowana. To bliska krewna pastel de choclo, tylko w formie małych, zgrabnych paczuszek. Nazwa pochodzi z języka keczua, a podobne danie znają też sąsiedzi Chile, m.in. Peru i Argentyna.

Do masy kukurydzianej dodaje się bazylię, która nadaje humitas charakterystyczny zapach. Następnie porcje zawija się w starannie oczyszczone liście kukurydzy, zwane chala, i związuje paskiem liścia albo sznurkiem. Paczuszki gotuje się w wodzie, a przed jedzeniem rozwija się je na talerzu.

Humitas to klasyk chilijskiego lata, kiedy kukurydza jest najświeższa. Wokół sposobu ich jedzenia toczy się rodzinny spór. Jedni jedzą je na słono, z ensalada chilena obok. Drudzy posypują je cukrem i zajadają z pomidorem. Najlepiej spróbować obu wersji i samemu wybrać stronę. Humitas zjecie na targach i w restauracjach z kuchnią chilijską, zwłaszcza od grudnia do marca.

Sopaipillas (smażone na głębokim tłuszczu placki z dyni)

Okrągłe, smażone placki z ciasta z dodatkiem gotowanej dyni. Dynia nadaje im złoty kolor, miękkość i lekko słodki smak.

Smażone ciasto przywędrowało do Ameryki w czasach kolonialnych z kuchni hiszpańskiej, która przejęła je od Arabów. Dopiero w Chile dodano do niego dynię, która zmieniła przepis na dobre. Na ulicach Santiago sopaipillas sprzedaje się z wózków i je na ciepło z pebre, musztardą albo ostrym sosem ají.

Zimą, a zwłaszcza w deszczowe dni, przygotowuje się sopaipillas pasadas. Placki zanurza się wtedy w gorącym syropie z chancaki, czyli nierafinowanego cukru trzcinowego, z dodatkiem przypraw. Chancakę sprzedaje się w twardych blokach, więc przed gotowaniem trzeba ją rozpuścić w wodzie. Tradycja jest tak silna, że w deszczowe dni supermarkety potrafią wystawiać dynię, chancakę i mąkę tuż przy wejściu. Chile ma nawet Dzień Sopaipilli, obchodzony 10 lipca, w środku chilijskiej zimy.

Ensalada chilena (klasyczna sałatka z pomidorów i cebuli)

Co to jest ensalada chilena? To prosta sałatka z pomidorów i cebuli, doprawiona kolendrą, olejem i solą. Składa się zaledwie z kilku składników, ale jej przygotowanie ma swoje zasady.

Pomidory tradycyjnie się obiera i kroi w cząstki. Cebulę kroi się w cieniutkie piórka, czyli a la pluma, i moczy przez kilka minut w słonej wodzie. Dzięki temu traci ostrość i staje się łagodna, a zarazem chrupiąca. Niektórzy zamiast moczenia w zimnej wodzie wolą sparzyć cebulę na chwilę wrzątkiem z solą. Dopiero wtedy łączy się ją z pomidorami, posypuje posiekaną kolendrą i skrapia olejem.

Ensalada chilena towarzyszy wielu innym daniom z tej listy. Podaje się ją do asado, humitas i pastel de choclo, a latem pojawia się na stole prawie codziennie. Prostota tej sałatki sprawia, że wszystko zależy od jakości pomidorów, więc najlepiej smakuje latem, w pełni ich sezonu. To najłatwiejsze chilijskie danie do odtworzenia po powrocie do domu.

Mote con huesillo (słodki i orzeźwiający napój z brzoskwiniami i pszenicą)

Słodki, zimny napój z suszonymi brzoskwiniami i ugotowanymi ziarnami pszenicy. Nazywa się go czasem napojem narodowym Chile.

Huesillos to całe brzoskwinie suszone razem z pestką, a mote to łuskana, ugotowana pszenica. Brzoskwinie namacza się i gotuje w syropie, często z chancaką, który nabiera karmelowego koloru. Do kubka lub szklanki wkłada się ziarna pszenicy, jedną lub dwie brzoskwinie i zalewa zimnym syropem. Taki napój pije się i je jednocześnie, dlatego do kubka dostaniecie łyżeczkę.

Tradycja sięga czasów kolonialnych, gdy Hiszpanie przywieźli pszenicę, a suszenie brzoskwiń pozwalało zachować owoce na zimę. Dawniej był to napój chłopów i robotników, którzy szukali ochłody w czasie długiego dnia pracy. Chilijczycy łączą go także z Fiestas Patrias, choć przypadają one na przełom zimy i wiosny. Dziś mote con huesillo sprzedaje się latem na ulicach i w parkach, a jego słodycz dobrze gasi pragnienie w upalne popołudnie.

Manjar (chilijska wersja dulce de leche)

Gęsty, karmelowy krem z mleka i cukru, gotowanych razem przez długi czas. W innych krajach Ameryki Łacińskiej, na przykład w Argentynie, nazywa się go dulce de leche. W Polsce najbliżej mu do kajmaku.

Nazwa oznacza po hiszpańsku przysmak i trudno o trafniejsze określenie. Manjar ma kolor jasnego karmelu, jest bardzo słodki i gładki. W Chile trafia niemal wszędzie: do ciast, tortów, naleśników i ciasteczek. Smaruje się nim też pieczywo na podwieczorek once.

Manjar kupicie w każdym supermarkecie, ale z pomysłem na pamiątkę uważajcie. Według stanu na wrzesień 2026 roku przepisy Unii Europejskiej zabraniają przywozu w bagażu mleka i produktów mlecznych z krajów spoza UE. Słoik manjaru lepiej więc otworzyć jeszcze w Chile. Jeśli lubicie słodycze, poszukajcie w cukierniach tortu z cienkich warstw ciasta przekładanych manjarem. W kawiarniach spróbujecie też naleśników z manjarem, które Chilijczycy jadają jako deser.

Alfajores (kruche ciasteczka przełożone kajmakiem)

Kruche ciasteczka przełożone manjarem, często oblane lub obtoczone słodką polewą. Przepis ma korzenie w kuchni arabskiej, a do Ameryki trafił przez Hiszpanię.

W Chile alfajores należą do rodziny tradycyjnych słodyczy, znanych jako dulces chilenos albo chilenitos. Ich bazą są cieniutkie, kruche krążki ciasta i manjar, a całość często oblewa się bezą. Największą sławą cieszą się słodycze z Curacaví, miasteczka na dawnej trasie między Santiago a Valparaíso. W Curacaví ciasto robi się wyłącznie z mąki i dużej ilości żółtek oraz całych jajek. Karczmy i zajazdy częstowały tu podróżnych słodyczami, a według jednej z wersji pierwsze pozwolenie na ich sprzedaż wydano w 1910 roku.

Alfajores kupicie w cukierniach i przy drogach, pakowane po kilka sztuk. To dobry deser do popołudniowej kawy albo do once. Uważajcie tylko na manjar, który przy pierwszym kęsie lubi wypłynąć bokiem.

Kuchnia chilijska najlepiej smakuje w podróży przez cały kraj: z empanadą w Santiago, chorrillaną w Valparaíso i curanto na Chiloé. Jeśli planujecie trasę, zajrzyjcie do przewodnika po najlepszych atrakcjach w Chile i do tekstu o hotelach w Chile. Na północy czeka Pustynia Atacama, a na południu Patagonia z portem Punta Arenas. Chile łatwo też połączyć z sąsiednimi krajami, o czym piszemy w relacji z podróży do Argentyny i Chile oraz w tekście o trasie przez solniska Boliwii – Boliwia i Chile. Inne smaki Ameryki Łacińskiej poznacie z artykułów o kuchni brazylijskiej i kuchni kubańskiej. Smacznej podróży!

Aga Spiechowicz

Aga Spiechowicz

Zwariowana wariatka o pozytywnym usposobieniu, zagrzebana w książkach miłośniczka kotów, kąpieli w przeręblu i długich wędrówek po beskidzkich szlakach. Gdy wystawi nos z lektury i akurat nie wyrusza na włóczęgę, lubi zgłębiać tajniki zielarstwa, projektować książki i eksperymentować z fotografią. W Planet Escape wypełnia zawartością niezliczone strony przewodników, wciąż wydłużając listę krajów do odwiedzenia – w końcu, według św. Augustyna, „świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę".