Hotele w Kambodży – gdzie warto się zatrzymać?

Zainspiruj się i przeczytaj o podróży swoich marzeń na blogu

Hotele w Kambodży – gdzie warto się zatrzymać?

Gdzie w Kambodży zasypia się najciekawiej? Wybór jest szerszy niż się wydaje. Możecie zamieszkać w dawnej willi gości króla Sihanouka, dziesięć minut od Angkor Wat, albo w hotelu z 1929 roku, w którego barze wciąż zamówicie koktajl wymyślony dla Jacqueline Kennedy. Jest też luksusowy namiot nad rzeką w dżungli, do którego dociera się tyrolką. Hotele w Kambodży potrafią opowiadać historię kraju równie dobrze jak świątynie – od kolonialnych rezydencji, przez drewniane domy na palach, po wille na prywatnej wyspie w Zatoce Tajlandzkiej.

Przy wyborze noclegu w Kambodży liczy się jednak coś więcej niż styl. Ważne są pora roku, odległość od nowych lotnisk i dojazd łodzią na wyspy – a także to, czy po dniu w upale czeka na Was basen w cieniu drzew. W tym poradniku podpowiemy, jak wybrać hotel i czego spodziewać się po standardzie obiektów. Pokażemy też rejony, w których warto szukać noclegu, oraz hotele, które łączą wygodę z charakterem miejsca.

Jak wybrać hotel w Kambodży?

Zacznijcie od trasy, a dopiero potem wybierajcie gwiazdki – w Kambodży hotel jest zwykle bazą do konkretnego planu dnia. Pod świątynie Angkoru wyruszycie najczęściej przed świtem, więc w Siem Reap liczy się bliskość parku archeologicznego i spokojny pokój na popołudniową sjestę. W Phnom Penh lepiej mieszkać w centrum, skąd do Pałacu Królewskiego i Muzeum Narodowego dojdziecie pieszo.

Drugie pytanie brzmi: miasto czy natura? Kambodża ma świetne hotele w centrach miast, a także obiekty ukryte wśród pól ryżowych, w khmerskiej wiosce czy w lesie deszczowym. Te drugie wymagają dłuższego dojazdu, za to pozwalają zobaczyć kraj od strony, której nie zna większość turystów. Dobrym rozwiązaniem jest połączenie obu typów: kilka nocy w mieście przy zabytkach, a potem kilka w miejscu, gdzie nie trzeba się nigdzie spieszyć.

Zwróćcie uwagę także na to, co hotel organizuje na miejscu. W Kambodży wiele obiektów prowadzi lekcje gotowania z wizytą na targu, wycieczki rowerowe po okolicznych wioskach albo rejsy łodzią. Te same wyprawy zorganizowane przez hotel są zwykle wygodniejsze niż szukanie przewodnika na ulicy. Więcej pomysłów na zwiedzanie znajdziecie w przewodniku po najlepszych atrakcjach i zabytkach w Kambodży.

Na koniec sprawdźcie, jak hotel radzi sobie z upałem. W porze suchej temperatura w dzień sięga zwykle 30–35°C, dlatego klimatyzacja, basen i zacieniony ogród nie są luksusem, tylko podstawą wygody. Przy wyborze pokoju warto zapytać o widok i położenie – pokój od strony ogrodu bywa cichszy niż ten przy basenie, przy którym od rana toczy się hotelowe życie.

Standard hoteli w Kambodży – czego się spodziewać i na co uważać?

Jeśli wyobrażacie sobie Kambodżę wyłącznie jako kraj tanich pensjonatów, czeka Was miłe zaskoczenie. W Siem Reap, Phnom Penh i na wybrzeżu działają hotele światowych marek – Aman, Raffles, Six Senses czy Avani. Obok nich znajdziecie butikowe obiekty prowadzone z wyczuciem lokalnej kultury. Gwiazdki traktujcie jednak orientacyjnie – poza najlepszymi adresami standard bywa nierówny, dlatego zawsze czytajcie opinie z ostatnich miesięcy.

Ceny w dolarach i podatki doliczane do rachunku

Walutą Kambodży jest riel, ale ceny w hotelach, na wycieczkach i w restauracjach podaje się najczęściej w dolarach amerykańskich. Płacąc w dolarach, drobną resztę zwykle dostaniecie w rielach. Do ceny pokoju doliczany jest podatek VAT w wysokości 10% oraz podatek od zakwaterowania w wysokości 2%. Przy porównywaniu ofert sprawdzajcie więc, czy podana kwota jest ceną końcową, czy dopiero stawką bazową.

Gniazdka, woda i komary

Napięcie w sieci wynosi 230 V, a gniazdka są zwykle uniwersalne i przyjmują zarówno wtyczki płaskie, jak i okrągłe. Uniwersalny adapter i tak warto spakować, bo zdarzają się też gniazdka typu brytyjskiego. Wody z kranu nie pijcie – do picia i mycia zębów używajcie butelkowanej, a w napojach poza hotelem unikajcie kostek lodu. W kraju występuje denga, dlatego moskitiera nad łóżkiem, repelent i zamknięte wieczorem drzwi na taras to rozsądne minimum. Listę rzeczy przyda się sprawdzić z poradnikiem o apteczce na wyjazd.

Hotel daleko od szpitala

Opieka medyczna w Kambodży jest płatna i dostępna głównie w miastach. Cudzoziemców z poważniejszymi dolegliwościami przewozi się zwykle do szpitali w krajach sąsiednich. Jeśli wybieracie hotel w dżungli lub na wyspie, upewnijcie się, że ubezpieczenie obejmuje transport medyczny. W lasach i na terenach podmokłych występuje też malaria – przed wyjazdem w Góry Kardamonowe skonsultujcie się ze specjalistą medycyny tropikalnej.

W jakim rejonie warto wybrać hotel w Kambodży?

Zanim zarezerwujecie pierwszy nocleg, zastanówcie się, jak chcecie podzielić czas – ile dni przy zabytkach, a ile na plaży lub w dżungli. Kambodża jest dość zwarta, ale przejazdy między regionami zajmują kilka godzin, dlatego większość podróży układa się w kilka przystanków. Każdy z nich ma inny charakter i inną ofertę hoteli.

Siem Reap i Angkor

Siem Reap jest najlepszą bazą wypadową do zwiedzania słynnego kompleksu Angkoru, dlatego właśnie tutaj znajdziecie największy wybór wysokiej jakości obiektów. Hotel w Kambodży w okolicach Starej Dzielnicy Francuskiej lub nad rzeką Siem Reap pozwoli Wam połączyć wygodne zwiedzanie z dostępem do restauracji, kawiarni i miejsc idealnych na wieczorne spacery. Do Angkor Wat dojedziecie stąd w około 15 minut, dzięki czemu możecie rozpocząć zwiedzanie jeszcze przed największymi upałami. Na obrzeżach miasta czekają kameralne obiekty otoczone zielenią i polami ryżowymi, często urządzone w stylu tradycyjnej khmerskiej wioski. To świetna propozycja dla osób planujących spokojniejszy, kilkudniowy pobyt. Warto pamiętać, że nowe lotnisko Siem Reap Angkor znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od centrum, dlatego transfer do miasta może potrwać około godziny.

Kambodża, Angkor Wat

Phnom Penh

Phnom Penh najlepiej poznawać, zatrzymując się w centralnej części miasta, szczególnie w dzielnicy Daun Penh i w pobliżu Pałacu Królewskiego. Wybierając hotele w Kambodży właśnie w tej okolicy, zyskacie możliwość wygodnego dotarcia pieszo do najważniejszych zabytków stolicy, takich jak Srebrna Pagoda, Muzeum Narodowe czy Central Market. Niedaleko znajduje się również nadrzeczna promenada, przy której wieczorem możecie obserwować codzienne życie mieszkańców. Po intensywnym zwiedzaniu warto odpocząć w hotelowym basenie – szczególnie że Phnom Penh potrafi być bardzo gorące. Miasto oferuje zarówno nowoczesne obiekty, jak i eleganckie hotele mieszczące się w historycznych budynkach, dzięki czemu łatwo dopasujecie zakwaterowanie do charakteru podróży. Przy planowaniu transferu pamiętajcie o nowym lotnisku Techo, otwartym we wrześniu 2025 roku, położonym ponad 20 kilometrów od centrum stolicy.

Battambang

Battambang to propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć spokojniejsze, bardziej kameralne oblicze Kambodży. Miasto zachwyca kolonialną architekturą, położeniem nad rzeką oraz atmosferą, której próżno szukać w bardziej turystycznym Siem Reap. Noclegi w Kambodży w Battambangu obejmują przede wszystkim niewielkie, klimatyczne hotele i pensjonaty, często urządzone w tradycyjnym stylu i otoczone tropikalną roślinnością. Niektóre obiekty położone są poza centrum, wśród pól ryżowych i niewielkich wiosek, pozwalając naprawdę blisko zetknąć się z codziennym życiem mieszkańców. Podczas pobytu warto wybrać się na przejażdżkę słynnym bambusowym pociągiem, odwiedzić okoliczne świątynie i ruszyć na wycieczkę po okolicznych wsiach. Battambang świetnie sprawdzi się jako przystanek na dwie noce pomiędzy Angkorem a Phnom Penh. To również dobry wybór dla osób szukających autentycznej atmosfery i wolniejszego rytmu podróży.

Wybrzeże i wyspy

Kambodżańskie wybrzeże to zupełnie inne oblicze kraju – zamiast świątyń i zabytków czekają tu piaszczyste plaże, turkusowe morze, tropikalna roślinność i niewielkie wyspy. Dobrym punktem wypadowym jest Sihanoukville, skąd można kontynuować podróż łodzią na Koh Rong. Rejs zajmuje zazwyczaj około 40–60 minut, a na miejscu czekają szerokie, jasne plaże, rafy koralowe i zatoki otoczone palmami. Hotel w Kambodży nad samym morzem będzie najlepszym wyborem, jeśli zależy Wam na prawdziwie wypoczynkowym pobycie – z plażą tuż za tarasem i możliwością korzystania z kąpieli o dowolnej porze. W okolicach Parku Narodowego Ream znajdują się również bardziej kameralne, luksusowe obiekty położone na prywatnych wyspach. Wybierając zakwaterowanie, zwróćcie uwagę na lokalizację – bezpośredni dostęp do plaży pozwoli uniknąć codziennych dojazdów i w pełni wykorzystać tropikalną atmosferę południa kraju.

Góry Kardamonowe

Góry Kardamonowe należą do najbardziej dzikich i fascynujących zakątków Kambodży. Rozległy obszar lasów deszczowych przecinają rzeki i wodospady, a gęsta dżungla jest schronieniem dla wielu rzadkich i chronionych gatunków zwierząt. To miejsce dla podróżników, którzy chcą połączyć zwiedzanie Kambodży z bliskim kontaktem z naturą i odpocząć z dala od zatłoczonych atrakcji. Noclegi w Kambodży w tym regionie są znacznie mniej liczne niż w Siem Reap czy Phnom Penh, ale właśnie ich niewielka dostępność stanowi część uroku. Znajdziecie tu niezwykłe obiekty ukryte wśród lasu, oferujące pobyt niemal w samym sercu dżungli. Wiele z nich stawia na ekologiczny charakter, naturalne materiały i kameralną atmosferę. Góry Kardamonowe warto włączyć do trasy między Phnom Penh a wybrzeżem, szczególnie jeśli marzycie o kilku dniach przygody, ciszy i odpoczynku w otoczeniu dziewiczej przyrody.

Na co zwrócić uwagę, wybierając nocleg w Kambodży?

Planujecie wyjazd w grudniu? Rezerwujcie z wyprzedzeniem – grudzień należy do najdroższych miesięcy w roku. Pora sucha trwa mniej więcej od listopada do kwietnia, a szczyt sezonu przypada na okres od grudnia do lutego – wtedy ceny noclegów są najwyższe, a najlepsze pokoje znikają najszybciej. Kwiecień i maj to najgorętsze miesiące, a od czerwca do października trwa pora deszczowa. W sezonie monsunowym wzdłuż Mekongu i jego dorzecza zdarzają się powodzie, dlatego hotel nad rzeką sprawdźcie pod kątem dojazdu. Szczegóły znajdziecie w tekście o tym, kiedy jechać na wakacje do Kambodży.

Jeśli łączycie Kambodżę z Tajlandią, zaplanujcie przelot, a nie przejazd lądem. Granica między oboma krajami jest częściowo nieuregulowana, w prowincjach Preah Vihear i Oddar Meanchey dochodzi do starć zbrojnych, a lądowe przejścia graniczne pozostają zamknięte. Unikajcie też terenów przygranicznych w prowincji Banteay Meanchey. Siem Reap, Battambang, stolica i wybrzeże leżą poza tymi prowincjami, ale zamknięta granica zmienia trasę. Jak połączyć oba kraje, podpowiada wycieczka do Tajlandii i Kambodży.

Przed przylotem pamiętajcie o formalnościach. Polacy potrzebują wizy turystycznej, którą można uzyskać online na oficjalnej stronie władz Kambodży, a paszport musi być ważny co najmniej sześć miesięcy od dnia wjazdu i mieć dwie wolne strony. Lecąc do Phnom Penh, Siem Reap lub Sihanoukville, wypełnijcie też bezpłatną kartę przylotu Cambodia e-Arrival Card, najwcześniej siedem dni przed podróżą.

Paszport noście przy sobie, bo policja ma prawo legitymować cudzoziemców. Nie zostawiajcie go jako zastawu w wypożyczalni skuterów – zdarza się, że firma zatrzymuje dokument pod pretekstem uszkodzeń i odmawia jego zwrotu. Skuter prowadzić możecie zresztą legalnie tylko z miejscowym prawem jazdy, a jazda bez niego może pozbawić Was ochrony ubezpieczenia.

W Phnom Penh i Sihanoukville zdarzają się kradzieże torebek wyrywanych przez złodziei na skuterach, więc wieczorem lepiej wracać do hotelu taksówką. Nie zapraszajcie do pokoju osób poznanych przypadkiem – podczas takich wizyt dochodzi do kradzieży i prób wyłudzenia pieniędzy. Inne pułapki opisujemy w tekście o oszustwach na turystów w Azji, a o tym, ile zostawić obsłudze, przeczytacie w poradniku o napiwkach na wakacjach.

Hotele, w których warto się zatrzymać, będąc w Kambodży

Kambodża nagradza tych, którzy traktują hotel jak część podróży – nie tylko jak miejsce na nocleg. Oto adresy, które łączą wygodę z historią, naturą albo widokiem na morze.

FCC Angkor by Avani, Siem Reap

Skrót FCC pochodzi od Foreign Correspondents’ Club, czyli klubu korespondentów zagranicznych, a sercem hotelu jest rezydencja francuskiego gubernatora z 1917 roku. Po gruntownej renowacji obiekt otwarto ponownie w 2019 roku, już pod szyldem Avani. Stoi w Starej Dzielnicy Francuskiej, naprzeciwko Królewskich Ogrodów Niepodległości, kilka minut spacerem od centrum. Do Angkor Wat dojedziecie samochodem w około kwadrans.

Hotel ma 80 pokoi i apartamentów w dwóch skrzydłach – bliżej głównego basenu albo w spokojniejszej części ogrodu. Najmniejsze pokoje mają 33 m², a w kategorii Colonial Pool Access wyjdziecie z tarasu prosto do basenu. Garden Suite ma własny ogród z małym basenem, a z narożnego River View Suite o powierzchni 149 m² rozciąga się szeroka panorama na rzekę Siem Reap.

Kolację zjecie w The Mansion, restauracji w historycznej rezydencji, która serwuje kuchnię khmerską, azjatycką i międzynarodową – także przy stolikach w ogrodzie. Wieczorem warto zajrzeć do baru Scribe zbudowanego z miedzi, drewna i piaskowca wśród starych drzew. Miłośnicy trunków znajdą jeszcze The FCC Botanicals Tasting Room, poświęcony lokalnym destylatom.

Po porannym zwiedzaniu świątyń czekają dwa baseny ze słoną wodą w ogrodzie, spa Visaya, siłownia i zajęcia jogi. Hotel wypożycza rowery i prowadzi galerię z lokalną sztuką. Dzieci w wieku 4–12 lat mogą korzystać z klubu AvaniKids. Na życzenie hotel zapewni opiekę nad dziećmi, a Gości przyjmuje także ze zwierzętami. Rodziny docenią Family Suite o powierzchni 93 m², z salonem, bardzo dużym balkonem i widokiem na rzekę. To dobry wybór, jeśli chcecie mieszkać w mieście, ale wracać do ogrodu, w którym zgiełk Siem Reap zostaje za murem.

Zannier Phum Baitang, Siem Reap

Phum Baitang znaczy po khmersku „zielona wioska” i trudno o trafniejszą nazwę. Hotel leży na wiejskich obrzeżach Siem Reap, około 10 km od Angkor Wat, na terenie liczącym około 8 ha łąk, ogrodów i pól ryżowych. Zamiast korytarzy macie tu ścieżki między drewnianymi domami, a zamiast widoku na ulicę – pola ryżowe.

Gości przyjmuje 45 willi na palach, wzorowanych na tradycyjnych khmerskich domach. Mają wysokie sufity, podłogi z postarzanego drewna, plecionki z bambusa i starannie dobrane antyki. Każda willa ma przestronną część dzienną i ogród, a 20 z nich także własny basen. Rustykalny wygląd nie oznacza wyrzeczeń: na Gości czekają wanny, ekologiczne kosmetyki i ekspres do kawy.

Do dyspozycji są dwie restauracje z kuchnią kambodżańską i międzynarodową oraz bar koktajlowy w stuletnim domu gospodarskim. W całym obiekcie działa bezpłatne Wi-Fi. Chętni mogą wziąć udział w warsztatach kulinarnych: najpierw zbiera się zioła w hotelowym ogrodzie i robi zakupy na lokalnym targu, a potem gotuje kambodżańskie przysmaki pod okiem kucharzy.

Najbardziej fotogenicznym miejscem hotelu jest 50-metrowy basen bez krawędzi ze słoną wodą, z widokiem na pola ryżowe. Otaczają go drewniane leżaki i altany kryte strzechą. Spa Temple nawiązuje do architektury świątyń Angkoru – kamieniarze wyrzeźbili je z wyraźnymi motywami z tamtej epoki. Siedem gabinetów zabiegowych rozrzucono wśród tropikalnej roślinności, a do masaży i zabiegów używa się organicznych, miejscowych składników. Jest też pawilon do jogi, siłownia i wypożyczalnia rowerów. Zannier Phum Baitang sprawdzi się, jeśli chcecie poznawać Angkor bez rezygnowania z ciszy wsi.

Heritage Suites, Siem Reap

Heritage Suites to kameralny hotel butikowy przy drodze do świątyni Wat Polanka, w spokojnej, nadrzecznej części Siem Reap. Ma zaledwie 26 pokoi, więc panuje tu kameralna atmosfera. Do Angkor Wat dojedziecie w około 15 minut, a z lotniska – w mniej więcej trzy kwadranse. Za kolonialną fasadą kryje się wystrój, który łączy wpływy khmerskie, chińskie i art déco.

Do wyboru jest pięć kategorii, od pokoi Heritage Room po apartament The Residence Suite, o powierzchni od 30 do 180 m². Apartamenty Bungalow Suite otaczają prywatne ogrody z prysznicem pod gołym niebem, a część kategorii ma własną łaźnię parową lub jacuzzi w cieniu palm. W łazienkach stoją wolnostojące wanny, a we wszystkich pokojach znajdziecie klimatyzację, Wi-Fi, czajnik, sejf i minibar. Całość otacza tropikalny ogród. W apartamentach Colonial Suite do dyspozycji Gości jest prywatny basen albo jacuzzi.

Restauracja The Heritage łączy składniki kuchni khmerskiej z europejską klasyką. Wieczór możecie zakończyć w barze koktajlowym, a w ciągu dnia odpocząć przy basenie ze słoną wodą otoczonym leżakami, obok baru pod strzechą. Przy basenie serwowane są również dania tradycyjnej kuchni kambodżańskiej, więc nie musicie przerywać sjesty, żeby zjeść lunch.

Spa wykorzystuje lokalne, naturalne produkty ekologiczne, oferuje masaże i zabiegi na twarz. Hotel organizuje także zajęcia jogi, ma punkt wymiany walut, a za dodatkową opłatą zapewni opiekę nad dziećmi. To miejsce dla tych, którzy wolą prywatny ogród przy pokoju od wielkiego lobby.

Amansara, Siem Reap

Historia Amansary zaczyna się w 1962 roku, kiedy król Norodom Sihanouk zlecił francuskiemu architektowi Laurentowi Mondetowi budowę rezydencji dla swoich gości. Willa w stylu nowej architektury khmerskiej gościła członków rodziny królewskiej i zagranicznych dostojników. Otwarta w 1963 roku jako Villa Princière, w latach 70. nosiła nazwę Villa Sokha, a w latach 80. – Villa Apsara. Po latach wojny i opuszczenia zostały z niej niemal tylko mury. Aman odtworzył budynek na podstawie archiwalnych zdjęć i otworzył hotel w 2002 roku.

Hotel ma 24 apartamenty utrzymane w szarościach i bieli, z ciemnym drewnem i kością słoniową. Każdy ma prywatny dziedziniec, duże łóżko, część wypoczynkową i głęboką wannę, a połowa z nich – własny basen. To mało pokoi jak na hotel tej klasy, ale właśnie dzięki temu Amansara przypomina bardziej prywatną rezydencję niż kurort.

Posiłki serwowane są w wysokiej, okrągłej sali jadalnej z kuchnią khmerską z wpływami z całego świata. Hotel prowadzi też restaurację w tradycyjnym khmerskim domu na terenie Parku Archeologicznego Angkor. Do Angkor Wat dojedziecie w około 10 minut, a lotnisko leży mniej więcej godzinę drogi od hotelu.

Codzienne wycieczki z przewodnikami po świątyniach Parku Archeologicznego Angkor odbywają się motocyklami z doczepioną kabiną dla pasażerów. Jedzie się wolniej niż samochodem, za to bez szyb między Wami a krajobrazem. Po powrocie czeka spa i basen o łagodnie wygiętej linii, a dla szukających wyciszenia – program wellness łączący błogosławieństwa i medytacje z tradycyjnymi terapiami khmerskimi. Jeśli chcecie poznać więcej adresów tej marki, zajrzyjcie do tekstu o luksusowych hotelach Aman.

Maison Wat Kor, Battambang

Maison Wat Kor stoi w khmerskiej wiosce, około 2 km od centrum Battambang. Wokół zachowały się tradycyjne drewniane domy na palach, a z hotelu możecie pójść na spacer do zabytkowych pagód. Hotel tworzy kilka budynków wzorowanych na wiejskich domostwach, ustawionych w tropikalnym ogrodzie ze stawami pełnymi lotosów i lilii wodnych.

Kilkanaście pokoi urządzono przy użyciu drewna, lokalnych materiałów i mebli zrobionych na miejscu. Każdy ma klimatyzację, wentylator pod sufitem, minibar, telewizor, sejf i zestaw do parzenia kawy oraz balkon albo taras z widokiem na ogród, basen lub stawy. W pokojach Frangipane czekają duże łazienki, a w pokojach Lotus przestronne balkony. Przy tak niewielkiej liczbie Gości hotel zachowuje kameralny charakter nawet w szczycie sezonu. Między drzewami wiszą hamaki, a w bibliotece przy restauracji możecie skorzystać z bezpłatnego Internetu.

Restauracja La Terrasse de Lotus, z miejscami w środku i pod gołym niebem, serwuje codziennie zestaw dań kuchni khmerskiej. Składniki pochodzą z miejscowych targów albo prosto z hotelowego ekologicznego ogrodu, dlatego to dobre miejsce, żeby spróbować kuchni, jaką jedzą mieszkańcy regionu. Hotel prowadzi także lekcje gotowania.

Po dniu zwiedzania czeka basen ze słoną wodą otoczony zielenią i leżakami, a w pawilonie w ogrodzie – masaż z naturalnymi olejkami. Hotel organizuje wycieczki rowerowe po wiosce i na plantacje drzew owocowych oraz wypady kajakiem. Do kolonialnego centrum Battambang macie zaledwie dwa kilometry, a wieczorem wrócicie do wioski z drewnianymi domami na palach. To adres dla tych, którzy chcą zobaczyć Kambodżę z perspektywy wiejskiej drogi, a nie autokaru.

Raffles Hotel Le Royal, Phnom Penh

Raffles Hotel Le Royal otwarto w 1929 roku, a po renowacji wrócił do Gości w 1997 roku jako hotel marki Raffles. Stoi przy cichej, wysadzanej drzewami alei w dzielnicy Daun Penh, w pobliżu świątyni Wat Phnom. Krótki spacer dzieli go od Pałacu Królewskiego, Srebrnej Pagody, Muzeum Narodowego i Central Market. Kolonialna architektura łączy się tu z wnętrzami art déco i khmerskimi akcentami.

Najmniejsze pokoje mają około 33 m², balkon i łazienkę z wanną i prysznicem, a część z nich znajduje się w historycznym skrzydle hotelu. Najbardziej okazały jest Le Royal Suite o powierzchni 223 m², z salonem, jadalnią i kuchnią. Kilka apartamentów nosi imiona słynnych Gości, m.in. Jacqueline Kennedy, Charlesa de Gaulle’a i Somerseta Maughama.

Legendą hotelu jest Elephant Bar, zbudowany w 1929 roku jako wschodnie skrzydło. Ciemne drewno, skórzane fotele i tropikalne przeniosą Was w klimat lat 20. Bar słynie z kolekcji ginów i koktajlu Femme Fatale, przygotowanego w 1967 roku dla Jacqueline Kennedy – możecie go zamówić także dziś. Restaurant Le Royal serwuje królewską kuchnię khmerską w otoczeniu kryształowych żyrandoli, a Le Phnom 1929 przypomina francuskie bistro ze stekami i owocami morza.

Upalne popołudnie najlepiej spędzić przy basenie albo w Raffles Spa, które łączy zabiegi khmerskie z nowoczesnymi. Hotel ma też siłownię, zajęcia jogi i obsługę lokajów w pokojach, a na życzenie zorganizuje transfery. Jeśli Phnom Penh ma być dla Was czymś więcej niż przystankiem, trudno o adres bliższy historii miasta.

Plantation Urban Resort & Spa, Phnom Penh

The Plantation mieści się w kolonialnym budynku z lat 30. XX wieku, w którym przez lata działały biura ministerstwa. Po renowacji w 2011 roku powstał tu butikowy hotel tuż za Pałacem Królewskim i blisko Muzeum Narodowego. Zachowano francuską fasadę, mozaikowe posadzki, drewniane boazerie i sztukaterie. Bujna zieleń za historycznymi murami sprawia, że trudno uwierzyć, jak blisko jest ruchliwa ulica.

Kilkadziesiąt pokoi i apartamentów urządzono z drewna, w pastelowych kolorach i z dużymi przeszkleniami. Każdy ma klimatyzację, minibar, sejf, bezpłatne Wi-Fi i łazienkę z prysznicem. Najmniejsze pokoje mają 22 m², a pokoje typu Studio – 35 m² i widok na miasto. W kategoriach Deluxe znajdziecie pokoje z widokiem na basen, wyjściem na patio albo rodzinne, z dwoma podwójnymi łóżkami. Na szczycie budynku urządzono Penthouse Rooftop Suite o powierzchni 200 m², z jacuzzi i widokiem na miasto.

Hotel ma dwa baseny: duży, otoczony tropikalnym ogrodem, oraz kameralny Red Pool z barem. W Red Pool Bar zamówicie koktajle i świeże soki, a w restauracji przy głównym basenie – kuchnię khmerską i międzynarodową na śniadanie lub lunch. Na romantyczną kolację wybierzcie La Pergola z daniami inspirowanymi kuchnią francuską i azjatycką.

The Plantation jest też przestrzenią dla kambodżańskich artystów. W hotelowej galerii regularnie odbywają się wystawy, a wnętrza pełne są detali nawiązujących do lokalnej kultury. Do dyspozycji Gości jest również spa z zabiegami opartymi na lokalnych składnikach i tradycjach leczniczych Azji Południowo-Wschodniej, siłownia i sklep. To dobry wybór, jeśli w stolicy szukacie czterogwiazdkowego hotelu z atmosferą ogrodu i galerii sztuki.

Shinta Mani Wild, Góry Kardamonowe

Do Shinta Mani Wild nie wjeżdża się przez bramę, tylko przylatuje – tyrolką długości kilkuset metrów nad rzeką i wodospadami, prosto do baru Landing Zone. Obóz stworzył znany projektant Bill Bensley w Parku Narodowym Southern Cardamom, około trzech godzin jazdy od Phnom Penh. Prywatny rezerwat obejmuje około 320 ha lasu deszczowego wzdłuż rzeki.

Goście mogą zamieszkać w 15 luksusowych namiotach: 14 z jedną sypialnią, o powierzchni 100 m², i jednym z dwiema sypialniami. Wnętrza nawiązują do wyobrażenia o luksusowym safari w kambodżańskiej dżungli w 1967 roku, gdy Jacqueline Kennedy podróżowała po kraju z królem Sihanoukiem. Każdy namiot ma szeroką werandę i wannę na zewnątrz, z której czasem usłyszycie nawoływanie gibonów.

Pobyt jest w pełni opłacony z góry: cena obejmuje jedzenie i napoje, wycieczki z przewodnikami i zabiegi w spa bez limitu. W pakiecie są też osobisty kamerdyner oraz transfery lądowe z lotnisk w Phnom Penh lub Sihanoukville. Kuchnia korzysta z roślin zebranych w lesie i warzyw z ekologicznego ogrodu, a z szefem kuchni możecie wybrać się na poszukiwanie mangostanów i dzikiej wanilii.

Hotel angażuje się też w ochronę przyrody. Część dochodu przeznacza na patrole strażników organizacji Wildlife Alliance, którzy chronią las przed kłusownikami i nielegalną wycinką. Goście mogą wyruszyć ze strażnikami na patrol motocyklowy, a także spływać kajakiem, jeździć na rowerze górskim, obserwować ptaki i szukać orchidei. Można też popłynąć łodzią w górę rzeki, złowić krewetki i kraby, a potem zjeść je z grilla. To propozycja dla tych, dla których najlepszym luksusem jest dżungla na wyłączność.

Six Senses Krabey Island, wybrzeże w pobliżu Ream

Six Senses Krabey zajmuje całą prywatną wyspę o powierzchni około 12 ha, położoną 5 km od wybrzeża Parku Narodowego Ream. Podróż jest krótka: z lotniska w Sihanoukville jedzie się około 10 minut do hotelowej przystani, a stamtąd łodzią płynie się na wyspę kwadrans. Z Phnom Penh dojedziecie autostradą w około dwie godziny.

Na wyspie stoi zaledwie 40 willi, a każda ma własny basen i taras do opalania. Najmniejsze Ocean Pool Villa mają 77 m², a większość apartamentów – 120 m² z osobnym, klimatyzowanym salonem. Łóżka osłania moskitiera, materace wykonano z naturalnych materiałów, a w większości willi stoją głębokie wanny. Na Gości czekają też butelkowana woda i maty do jogi. The Beach Retreat ma dwie sypialnie i prywatną zatoczkę z plażą.

Całodzienna restauracja AHA serwuje dania kuchni azjatyckiej i zachodniej z sezonowych składników. Bardziej kameralna Tree Restaurant chowa się między drzewami nad brzegiem, a bar na zachód słońca zawieszono nad oceanem z widokiem na Zatokę Tajlandzką. Na romantyczny wieczór hotel przygotuje kolację na pomoście nad brzegiem. Przy głównym basenie, w Double-Dip Hangout, czekają lekkie posiłki oraz domowe lody i sorbety.

Spa o powierzchni 2000 m² zajmuje najwyższy punkt wyspy i nawiązuje do świętej rzeki Kbal Spean. Hotel ma też pawilon do jogi na dachu, studio jogi w powietrzu i klub dla dzieci The Nest. Z wyspy organizowane są rejsy na okoliczne wyspy. Więcej o markach takich jak Six Senses przeczytacie w zestawieniu najbardziej luksusowych sieci hotelowych na świecie.

The Royal Sands Koh Rong, Koh Rong

The Royal Sands to luksusowy kurort złożony wyłącznie z willi, położony przy 550-metrowej plaży z białym piaskiem na Koh Rong. Z Sihanoukville dopłyniecie tu łodzią motorową w mniej więcej 40–60 minut, zależnie od warunków na morzu. Zamiast wieżowców i deptaków macie tu przed sobą Zatokę Tajlandzką, a za plecami dżunglę porastającą wnętrze wyspy.

Kurort ma 67 willi z tarasami, utrzymanych w duchu kambodżańskiej wioski. W każdej stoi bardzo duże łóżko, a łazienki mają prysznic w środku i drugi na zewnątrz. Najmniejsze wille mają 79 m², a w kategoriach Beach Front możecie zejść z tarasu boso prosto na piasek. Wille Pool Villa mają 147 m² i własny basen o długości 10 metrów. Rodziny i grupy przyjaciół wybiorą wille z dwiema lub trzema sypialniami, z basenem o długości 15 lub 18 metrów.

Śniadania i kolacje podaje restauracja Ocean, z widokiem na plażę i dobrą kartą win. W ciągu dnia i przy zachodzie słońca zapraszają bary przy plaży, z przekąskami, zimnym piwem i tropikalnymi koktajlami. Kurort ma też basen bez krawędzi z widokiem na morze.

Senses Spa uzupełniają pawilon do jogi i siłownia. Nad wodą do wyboru są snorkeling, nurkowanie na rafach koralowych z kursami PADI, kajaki i deski SUP. Kurort organizuje też wycieczki po wyspie, przejażdżki rowerowe i rejsy o zachodzie słońca. Najbardziej niezwykłe przeżycie czeka po zmroku – w czasie nowiu morze rozświetla się blaskiem planktonu. Jeśli Koh Rong ma być nagrodą po Angkorze, The Royal Sands da Wam ciszę, przestrzeń i plażę niemal na wyłączność.

You & Me Resort, Koh Rong

You & Me Resort to czterogwiazdkowy kurort na Koh Rong, położony bezpośrednio przy szerokiej, piaszczystej plaży. Z lotniska w Sihanoukville dojeżdża się taksówką do portu, a potem płynie łodzią około 40 minut. Przy złej pogodzie rejs może się wydłużyć. Z przystani na wyspie do hotelu jedzie się jeszcze około kwadransa.

Pokoje urządzono prosto, bez zbędnych ozdobników. Deluxe Double Room z widokiem na morze ma 60 m², a wariant z bocznym widokiem – 45 m². Oba mają taras i część wypoczynkową, a w pokojach czekają minibar, telewizor i czajnik. Family Room z widokiem na ogród mieści do czterech osób. Większe grupy wybiorą dom z czterema sypialniami o powierzchni 240 m², z własnym basenem, salonem i kuchnią, który pomieści do ośmiu osób.

Restauracja serwuje owoce morza, kuchnię kambodżańską i dania międzynarodowe, a w barze z widokiem na ocean zamówicie tropikalne drinki i zimne kambodżańskie piwo. To adres szczególnie przyjazny rodzinom: dzieci mają plac zabaw, basen dla najmłodszych i strefę zabaw w restauracji, a za dodatkową opłatą hotel zapewnia opiekę nad dziećmi.

Dorośli docenią basen bez krawędzi i masaż na plaży. Hotel organizuje wycieczki, wypady kajakiem, snorkeling i wyprawy wędkarskie oraz obserwacje świecącego planktonu. Wypożyczalnia rowerów i skuterów pozwala poznać okoliczne wioski – pamiętajcie jednak, że do jazdy skuterem potrzebne jest miejscowe prawo jazdy. You & Me to wygodny wybór dla rodzin, które chcą połączyć plażę z aktywnym wypoczynkiem.

Kambodża zaskakuje tym, jak różne oblicza potrafi mieć jedna podróż. Świt nad Angkor Wat, kolacja w hotelu z 1929 roku, noc w dżungli, poranek na plaży – dobrze dobrane hotele sprawiają, że te obrazy układają się w jedną opowieść. Więcej inspiracji znajdziecie w tekście o tym, dlaczego Kambodża to podróż nieoczywista. Gotowe trasy czekają w programach Planet Escape, a jeśli chcecie ułożyć podróż po swojemu – skontaktujcie się z nami. Do zobaczenia w Królestwie Kambodży!

Aga Spiechowicz

Aga Spiechowicz

Zwariowana wariatka o pozytywnym usposobieniu, zagrzebana w książkach miłośniczka kotów, kąpieli w przeręblu i długich wędrówek po beskidzkich szlakach. Gdy wystawi nos z lektury i akurat nie wyrusza na włóczęgę, lubi zgłębiać tajniki zielarstwa, projektować książki i eksperymentować z fotografią. W Planet Escape wypełnia zawartością niezliczone strony przewodników, wciąż wydłużając listę krajów do odwiedzenia – w końcu, według św. Augustyna, „świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę".