Hotele w Islandii – gdzie warto się zatrzymać?

Zainspiruj się i przeczytaj o podróży swoich marzeń na blogu

Hotele w Islandii – gdzie warto się zatrzymać?

Wyobraźcie sobie noc, kiedy zamiast budzika budzi Was cichy telefon z recepcji, a chwilę później stoicie w gorącej wodzie pod gołym niebem i patrzycie, jak nad lodowcem rozlewa się zielona zorza polarna. Tak właśnie działają dobrze wybrane hotele w Islandii – nie są tłem podróży, tylko jej częścią. Na tej wyspie hotel bywa jedynym oświetlonym budynkiem w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, ostatnim ciepłym miejscem przed czarną plażą i pierwszym, do którego wraca się po dniu spędzonym między wodospadami a językami lodowców. Dlatego hotele na Islandii wybiera się inaczej niż w Europie kontynentalnej: nie pod kątem gwiazdek i zdjęć lobby, lecz zależnie od trasy, pory roku i tego, co chcecie zobaczyć za oknem o świcie. W tym przewodniku podpowiemy, jak wybrać hotel na Islandii, czego spodziewać się po lokalnym standardzie i w którym rejonie szukać noclegu na danym etapie trasy. Pokażemy też osiem konkretnych hoteli, w których warto się zatrzymać – od butikowego adresu w centrum Reykjaviku po lodge z własnym obserwatorium astronomicznym nad rzeką Rangą.

Jak wybrać hotel w Islandii?

Zacznijcie od trasy, nie od zdjęć pokoi – to ona podpowiada, gdzie spać i na ile nocy. Islandia ma jeden drogowy kręgosłup: obwodnicę, czyli drogę nr 1, która na długości ok. 1320 km okrąża całą wyspę. Islandia hotele rozmieściła właśnie wzdłuż tej trasy i dróg, które od niej odchodzą, dlatego Wasz plan noclegów jest w praktyce planem kolejnych etapów jazdy. Z Reykjaviku do Vik i Myrdal jedzie się ok. 2,5 godziny, a do Hofn już ok. 6 godzin – i to czas za kierownicą, bez ani jednego postoju przy wodospadzie. Kto spróbuje spać przez tydzień w jednym miejscu i dojeżdżać wszędzie, połowę wakacji spędzi w samochodzie.

Rozsądny układ zależy od długości wyjazdu. Przy pięciu–siedmiu dniach skupcie się na południu i zachodzie: stolica na początek i koniec, jedna baza na Złoty Krąg, jedna lub dwie noce na południowym wybrzeżu i – jeśli tempo pozwala – Półwysep Snaefellsnes. Przy dziesięciu–czternastu dniach możecie objechać całą wyspę obwodnicą, dokładając po jednej nocy na wschodzie i północy. Im dalej od Reykjaviku, tym ważniejsze, żeby hotel był przy samej trasie, a nie „tylko” w ładnym miejscu, bo na Islandii kilometry liczy się inaczej – przez pogodę, wiatr i liczbę przystanków, których nie da się pominąć.

Drugi krok to lotnisko i pierwsza noc. Międzynarodowe loty lądują w Keflaviku, ok. 50 km i ok. 45 minut jazdy od stolicy. Po przylocie wieczorem rozważcie nocleg w Keflaviku albo spokojny przejazd do Reykjaviku i hotel, który przyjmie Was późno – recepcja czynna całą dobę to na Islandii zaleta, nie oczywistość, bo mniejsze obiekty na prowincji kończą meldowanie wczesnym wieczorem. Ostatnią noc przed porannym wylotem też planujcie z zapasem: z południa wyspy na lotnisko jedzie się godzinami i nie jest to odcinek, który warto zostawiać na ostatnią chwilę przy zmiennej pogodzie.

Trzeci krok to samochód i tempo. Objazd obwodnicy zakłada codzienne etapy jazdy, a wygodne odcinki między noclegami to z reguły 150–300 km dziennie – tyle, żeby po drodze stanąć przy każdym wodospadzie i jeszcze przed zmrokiem zdążyć do hotelowej restauracji. Latem możecie jeździć niemal bez ograniczeń światła, za to zimą krótki dzień i warunki na drogach skracają etapy: planujcie je krócej i zostawiajcie w grafiku dzień rezerwowy, bo zamknięty przez śnieżycę odcinek obwodnicy potrafi przestawić całą kolejność noclegów. Dobrze też, gdy hotel pozwala przesunąć termin – na Islandii elastyczna rezerwacja bywa warta więcej niż szersze łóżko.

Na koniec zdecydujcie, ile nocy spędzicie w jednym miejscu. Jedna noc wystarczy jako przystanek etapowy, ale zorza polarna, kaprysy pogody i tempo zwiedzania premiują dwie noce w kluczowych bazach: jeśli chmury zepsują pierwszy wieczór, drugi daje drugą szansę. Dwie noce na południu i dwie na zachodzie to układ, który najczęściej polecamy przy pierwszym wyjeździe – a gotowe trasy, które łączą te rejony w całość, znajdziecie w programie Islandia – kraina wulkanów i lodu.

Standard hoteli na Islandii – czego się spodziewać i na co uważać?

Nie dajcie się zwieść ascetycznym fasadom – na Islandii luksus rzadko oznacza złote klamki. Tutejsze hotele buduje się z betonu, drewna i szkła, często wyglądają jak powiększone domy jednorodzinne, a w środku czekają dobre łóżka, cisza i gorąca woda. Standard mierzy się tu innymi kategoriami niż na kontynencie: położeniem z dala od świateł miast, widokiem z okna, własnym gorącym źródłem i tym, czy obsługa obudzi Was w środku nocy, gdy niebo zapłonie zielenią.

Gwiazdki a rzeczywistość

Kategoria hotelu mówi na Islandii mniej, niż chcielibyście usłyszeć. Poza stolicą działają obiekty formalnie skromne, które standardem pokoi i kuchni wygrywają z niejednym „czterogwiazdkowym” hotelem sieciowym, a obok nich – adresy z górnej półki cenowej, w których płaci się przede wszystkim za samotność i krajobraz. Zwracajcie uwagę na metraż: pokoje bywają mniejsze niż w Europie kontynentalnej, a 17–22 m² to w dobrych hotelach norma, nie wyjątek. Istotniejsze od gwiazdek są konkrety: czy w cenie jest śniadanie, czy łazienka ma wannę, czy tylko prysznic, czy pokój ma zasłony zaciemniające – latem to one, a nie klimatyzacja, decydują o tym, czy wyśpicie się przy słońcu świecącym o północy.

Zorza polarna i budzenie na zorzę

Sezon zorzy trwa na Islandii od września do kwietnia i to pod nią ustawia się zimowy plan podróży. Najlepsze, co hotel może dla Was zrobić w ciemnym sezonie, to usługa budzenia na zorzę: zgłaszacie w recepcji, że chcecie zostać obudzeni, gdy pojawi się aktywność, i idziecie spać bez czuwania przy oknie. Taką usługę mają potwierdzoną m.in. Hotel Vik i Myrdal, Hotel Husafell, Hotel Ranga – który wprowadził ją już w 2005 roku jako jeden z pierwszych w kraju – Hotel Grimsborgir oraz Umi Hotel. Nie zakładajcie jednak, że budzenie działa wszędzie: część obiektów go nie oferuje i wtedy polowanie na zorzę oznacza własne czuwanie albo alarmy z aplikacji z prognozą. Pamiętajcie też, że nawet najlepszy hotel nie zamówi Wam bezchmurnego nieba – zorza to zjawisko pogodowe i słoneczne zarazem, dlatego dwie noce w jednym miejscu zawsze zwiększają szanse.

Gorące źródła i baseny geotermalne

Kąpiel w gorącej wodzie pod gołym niebem to islandzki standard życia, a nie hotelowy dodatek. W kraju działa ponad 120 publicznych basenów geotermalnych – niemal każda miejscowość ma własny kompleks z odkrytym basenem i gorącymi wannami, czynny cały rok; kultura basenowa Islandii trafiła w grudniu 2025 roku na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Hotele dokładają do tego własne gorące banie na tarasach, sauny i – jak w Husafell – całe kompleksy kąpielowe. Szukając noclegu, sprawdzajcie, czy gorąca wanna jest wspólna, czy prywatna przy pokoju, i czy wstęp do kompleksu jest w cenie pobytu, czy płatny osobno – różnice potrafią zaskoczyć przy wymeldowaniu. I jedna zasada, od której nie ma wyjątków: przed wejściem do basenu obowiązkowy jest dokładny prysznic bez stroju.

Prąd, woda i Internet

Dobra wiadomość dla Gości z Polski: gniazdka na Islandii to ten sam typ C i F oraz napięcie 230 V, co w domu, więc adapter zostaje w walizce. Wodę pijcie prosto z kranu – zimna, źródlana, należy do najczystszych na świecie. Nie pomylcie jej z ciepłą wodą z sieci geotermalnej, która w wielu hotelach delikatnie pachnie siarką: to normalne, bezpieczne i charakterystyczne dla wyspy, ale do picia służy wyłącznie woda zimna. Wi-Fi działa w zdecydowanej większości hoteli, także tych na prowincji, choć przy silnym wietrze i na całkowitym odludziu zasięg sieci komórkowej bywa kapryśny – mapy i rezerwacje na kolejny dzień lepiej pobrać do pamięci telefonu zawczasu.

Kuchnia i śniadania

Islandzkie śniadanie hotelowe to zwykle bufet z ciemnym pieczywem, wędzoną rybą, jajkami, skyrem i goframi – solidny start przed dniem w drodze. Czy jest w cenie, zależy od obiektu: Hotel Vik i Myrdal, Hotel Husafell, Hotel Grimsborgir i Umi Hotel doliczają je do ceny pokoju, a w Kvosin Downtown w Reykjaviku śniadanie płaci się osobno. Na prowincji hotelowa restauracja bywa jedyną kuchnią w okolicy, więc kolację rezerwujcie wraz z noclegiem, zwłaszcza w sezonie zimowym, gdy część lokali skraca godziny. Smaki, których warto szukać, to jagnięcina, świeże ryby i langustynki z Hofn. Ceny w restauracjach należą do najwyższych w Europie i ten fakt nie powinien Was zaskakiwać przy rachunku – budżet na jedzenie planujcie z górką. Warto też wiedzieć, że stolik w hotelowej restauracji na prowincji najbezpieczniej zarezerwować już przy meldunku: kuchnie są małe, a gdy zejdą się Goście z całego obiektu, wolne miejsca kończą się szybciej niż menu. Kto wraca z trasy późno, niech sprawdzi godzinę ostatniej kolacji – poza stolicą 21:30 potrafi być końcem serwisu.

Pogoda, ciemność i drogi zimą

Zimą dzień w Reykjaviku trwa w grudniu zaledwie ok. 4 godziny i 22 minuty, a latem – ok. 20 godzin i 51 minut, do czego w czerwcu dochodzą białe noce bez prawdziwej ciemności. Te proporcje zmieniają wszystko: zimą zwiedzacie w krótkim oknie światła i dobieracie hotel blisko atrakcji, latem możecie jeździć do późna i spać tam, gdzie taniej. Zimowa jazda ma jeszcze jeden wymóg – drogi potrafią zostać zamknięte przez śnieżycę z dnia na dzień, a komunikaty drogowe sprawdza się codziennie rano przed wyjazdem, w urzędowym serwisie drogowym road.is, prognozę zaś w serwisie vedur.is islandzkiego instytutu meteorologicznego. Wybierajcie więc hotele, które przy zmianie planów pozwolą przesunąć termin, i nie układajcie trasy „na styk” z lotem powrotnym. Odległość na mapie to na Islandii tylko połowa informacji; drugą połowę dopisuje pogoda.

W jakim rejonie warto wybrać hotel na Islandii?

Swoje najciekawsze hotele Islandia stawia nie tam, gdzie najwięcej turystów, lecz tam, gdzie kończy się miasto i zaczyna krajobraz. Dlatego wybór rejonu to de facto wybór tego, co zobaczycie bez długiej jazdy o poranku. Poniżej sześć baz, które układają się w logiczny ciąg wokół wyspy – od stolicy, przez Złoty Krąg i południowe wybrzeże, po zachód i wschód kraju.

Reykjavik

Stolica to naturalny pierwszy i ostatni adres podróży – i jedyne miejsce na wyspie, gdzie hotel wybiera się jak w europejskim mieście: pod kątem dzielnicy, kuchni i wieczornego życia. W gminie Reykjavik mieszkało na początku 2025 roku 138 772 osób, a w całej aglomeracji blisko 63% ludności kraju, więc to tu koncentrują się muzea, restauracje i baseny miejskie. Nad centrum góruje Hallgrimskirkja – największy kościół Islandii o wysokości 74,5 m, z wieżą, z której widać dachy starego miasta i Półwysep Reykjanes. W stolicy warto spać w formule apartamentowej, jak w Kvosin Downtown Hotel, bo aneks kuchenny i duży pokój docenią zwłaszcza rodziny oraz Goście, którzy chcą gotować sami przy islandzkich cenach restauracji. Stolica to też dobra baza na pierwszą noc po przylocie – z lotniska w Keflaviku dojedziecie tu w ok. 45 minut. Wieczorem stolica oddaje to, czego nie ma reszta wyspy: pełne restauracje, bary przy porcie i miejskie baseny geotermalne, na których dzień kończą sami Islandczycy. Jeśli macie w planie jeden miejski wieczór w całej podróży, zaplanujcie go właśnie tutaj.

Reykjavik – Hallgrimskirkja

Złoty Krąg

Złoty Krąg to pętla o długości ok. 300 km i najpopularniejsza trasa jednodniowa z Reykjaviku – ale nocleg po drodze zmienia ją z wyścigu w spokojne zwiedzanie. Punkty są trzy: Park Narodowy Thingvellir, wpisany w 2004 roku na listę UNESCO, gdzie od ok. 930 roku zbierał się Althing, najstarszy parlament świata, a dolina leży na styku płyt tektonicznych Ameryki Północnej i Eurazji; obszar geotermalny Geysir, na którym Strokkur wybucha co 6–10 minut słupem wody o wysokości zwykle 15–20 m; oraz wodospad Gullfoss, który spada dwoma progami o łącznej wysokości 32 m. Po drodze łatwo dołożyć czwarty punkt – Kerid, krater z jeziorem na dnie, który leży tuż przy trasie powrotnej w stronę Selfoss. Nocując w rejonie Złotego Trójkąta, zobaczycie Thingvellir o świcie, przed autokarami ze stolicy, a wieczorem wrócicie do gorącej wanny zamiast za kierownicę. Bazą z prawdziwego zdarzenia jest tu Hotel Grimsborgir nad rzeką Sog – z gorącą banią przy każdym pokoju i budzeniem na zorzę.

Park Narodowy Thingvellir – styk płyt eurazjatyckiej i północnoamerykańskiej

Południowe wybrzeże

Odcinek obwodnicy między Hella a Hofn to najgęstszy ciąg atrakcji w kraju i zarazem rejon, w którym hotel robi największą różnicę. Jadąc na wschód, miniecie Seljalandsfoss – wodospad o wysokości 60 m, za którego kaskadę da się wejść ścieżką – oraz Skogafoss, równie wysoki i szeroki na 25 m. Dalej leży Vik i Myrdal, najdalej na południe wysunięta miejscowość Islandii, a przy niej czarna plaża Reynisfjara z bazaltowymi kolumnami. Na Reynisfjarze obwiązuje szczególna ostrożność: nagłe fale, zwane sneaker waves, potrafią sięgnąć daleko w głąb plaży, więc trzymajcie się ok. 30 m od wody i śledźcie światła ostrzegawcze przy zejściu. Morze przy tej plaży nie wybacza nieuwagi nawet w pogodny dzień – nie odwracajcie się do niego plecami, także na czas zdjęcia. Na południu śpi się w okolicy Hvolsvollur, skąd blisko do obu wodospadów – tu działają Hotel Ranga i Umi Hotel – oraz w samym Vik, gdzie Hotel Vik i Myrdal pozwala zakończyć dzień spacerem na plażę zamiast jazdą po ciemku.

Hvolsvollur

Półwysep Snaefellsnes

Snaefellsnes nazywa się „Islandią w miniaturze” i jest to jeden z rzadkich przypadków, gdy hasło z folderów mówi prawdę: na jednym półwyspie mieszczą się lodowiec, pola lawy, czarne i złote plaże oraz rybackie osady. Nad całością wznosi się Snaefellsjokull – stratowulkan o wysokości 1446 m, znany z „Podróży do wnętrza Ziemi” Juliusza Verne’a, objęty wraz z otoczeniem parkiem narodowym o powierzchni ok. 170 km². Na północnym brzegu stoi Kirkjufell, samotna góra o wysokości 463 m, uchodząca za najczęściej fotografowany szczyt kraju. Na południowym brzegu czeka zaś Ytri-Tunga – złota plaża z kolonią fok, jedną z najłatwiej dostępnych na wyspie. Półwysep najlepiej smakuje bez pośpiechu, z noclegiem w połowie drogi: na południowym wybrzeżu, z dala od wszystkiego, stoi Hotel Budir – adres wybierany na spokojny finał objazdu albo na weekend tylko dla siebie.

Snaefellsnes, Kirkjufell

Zachodnia Islandia – Borgarnes i Husafell

Zachód to rejon dla tych, którzy chcą zejść z głównego szlaku, nie rezygnując z wygody. Bramą regionu jest Borgarnes, ok. 75 km na północ od Reykjaviku, a za nim zaczyna się Borgarfjordur – kraina gorących źródeł i wodospadów. Deildartunguhver wyrzuca ok. 180 litrów wody o temperaturze ok. 97 °C na sekundę i jest najwydajniejszym gorącym źródłem Europy; jego woda ogrzewa Borgarnes i Akranes, a Goście kąpią się w sąsiednich kąpieliskach. Hraunfossar to z kolei wodospady inne niż wszystkie: dziesiątki strumieni wypływają spod pola lawy wprost do rzeki na froncie o szerokości ok. 900 m. Bazą, z której macie te miejsca w kilka minut, jest Hotel Husafell – z własnymi basenami geotermalnymi i drogą do lodowca Langjokull, w którym wykuto lodowy tunel Into the Glacier. Zachód premiuje też tych, którzy lubią kończyć dzień w wodzie: kąpieliska geotermalne, takie jak Krauma przy Deildartunguhver, należą tu do codzienności, a nie do atrakcji z folderów.

Borganes, Barnafoss

Wschodnie wybrzeże i Hofn

Wschód zaczyna się tam, gdzie kończy się cierpliwość wielu objazdów – i właśnie dlatego warto tu dojechać. Krajobraz zmieniają języki lodowca Vatnajokull, największego w Europie lodowca poza Arktyką, a park narodowy jego imienia zajmuje ok. 14% powierzchni Islandii i od 2019 roku widnieje na liście UNESCO. Po drodze nie wolno ominąć Laguny Jokulsarlon, w której góry lodowe odłamane od lodowca dryfują ku oceanowi, a fale wyrzucają ich odłamki na czarną Diamond Beach. Laguna jest przy tym najgłębszym jeziorem Islandii, a jej lustro z roku na rok rośnie wraz z cofaniem się lodowca. Nocleg w Hofn – osadzie słynącej z langustynek – pozwala zobaczyć lagunę o poranku, zanim dojadą wycieczki z południa. Tu działa Fosshotel Vatnajokull, z pokojami zwróconymi ku lodowcowi; jeśli po drodze szukacie hotelu z sauną i gorącymi wannami bliżej laguny, sprawdźcie też siostrzany obiekt tej samej sieci – Fosshotel Glacier Lagoon, położony między Skaftafell a Jokulsarlon.

Laguna Jokulsarlon
Laguna Jokulsarlon

Na co zwrócić uwagę, wybierając nocleg na Islandii?

Zanim potwierdzicie rezerwację, przejdźcie przez listę spraw, które na Islandii decydują o udanym pobycie częściej niż standard pokoju. Najlepsze hotele na odludziu mają kilkanaście–kilkadziesiąt pokoi, więc w sezonie zorzy i latem wolne miejsca znikają szybko. Oto pytania, które warto rozstrzygnąć przed wpłatą zaliczki:

  • Formalności: na wyjazd turystyczny nie potrzebujecie wizy – Islandia należy do strefy Schengen i Europejskiego Obszaru Gospodarczego, więc wystarczy dowód osobisty lub paszport. Wykupcie ubezpieczenie podróżne obejmujące koszty leczenia i transportu medycznego, a przy zimowym objeździe także opóźnienia z powodu pogody.
  • Termin i zorza: sezon zorzy polarnej trwa od września do kwietnia, a najciemniejsze miesiące to listopad–luty, gdy dzień w Reykjaviku kurczy się do ok. 4–5 godzin. Latem zorzy nie zobaczycie, ale dostaniecie białe noce i niemal nieograniczony czas jazdy za dnia.
  • Budzenie na zorzę: jeśli zależy Wam na zorzy, zapytajcie przed rezerwacją, czy hotel oferuje usługę budzenia – nie jest to standard i część obiektów jej nie prowadzi.
  • Opłaty parkingowe: parkingi przy największych atrakcjach są płatne (stan na 2026 rok) – m.in. w Thingvellir, przy Seljalandsfoss i Reynisfjarze zapłacicie 1000 ISK za samochód, a przy lagunie Jokulsarlon ok. 1100 ISK. Opłaty rosną i obejmują kolejne miejsca, więc przed wyjazdem sprawdźcie aktualne stawki w aplikacjach Parka lub Checkit.
  • Bagaż i ubrania: na Islandii warstwy ubrań pracują ciężej niż walizka – do hotelu zabierajcie strój kąpielowy (gorące wanny czekają także zimą), wiatroszczelną kurtkę i buty, które już znacie. W apartamentach z aneksem kuchennym przyda się lista zakupów, bo sklepy na prowincji zamykają się wcześnie.
  • Światło i sen: latem wybierajcie pokoje z zasłonami zaciemniającymi, a zimą – pokoje z oknami na północ i wschód oraz z dala od oświetlenia parkingu, bo każde światło zabiera zorzy kontrast.
  • Rezerwacje z wyprzedzeniem: hotele przy Złotym Kręgu i na południowym wybrzeżu rezerwujcie z kilkumiesięcznym zapasem na sezon letni i na okres świąteczno-noworoczny. Dotyczy to także kolacji w hotelowych restauracjach na prowincji.
  • Anulacja i pogoda: zimą wybierajcie oferty z bezpłatną anulacją lub możliwością przesunięcia terminu – zamknięta przez śnieżycę droga jest na Islandii codziennością.
  • Transfery i samochód: lotnisko w Keflaviku dzieli od Reykjaviku ok. 50 km; zapytajcie, czy hotel współpracuje z przewoźnikami lotniskowymi albo ma własny parking, jeśli odbieracie samochód od razu po przylocie.
  • Dzieci: sprawdzajcie zasady dostawek i pokoi rodzinnych – w części hoteli dostawka jest możliwa tylko w wybranych, większych kategoriach pokoi, a śniadanie dla dzieci bywa płatne osobno.
  • Śniadanie i kolacja: sprawdźcie, czy śniadanie jest w cenie pokoju – hotele różnią się pod tym względem, a na prowincji dokupione śniadanie i kolacja w jedynej restauracji w okolicy potrafią wyraźnie podnieść koszt nocy. Godziny serwowania kolacji też bywają krótkie: na wschodzie kraju kuchnia zamyka się czasem już o 22:00.
  • Gorąca wanna i godziny ciszy: jeśli hotel ma wspólną gorącą banię, zapytajcie o godziny otwarcia i zasady rezerwacji – wieczorem, w sezonie zorzy, kolejka do gorącej wody ustawia się szybciej niż do recepcji.

Hotele, w których warto się zatrzymać, będąc na Islandii

Każdy z poniższych hoteli pokazuje inną twarz wyspy. Jest tu rodzinny hotel przy czarnej plaży, romantyczny zajazd na polu lawy, apartamentowiec w zabytkowej kamienicy stolicy i lodge, który budzi Gości na zorzę od 2005 roku.

Hotel Vik i Myrdal, Vik

Hotel Vik i Myrdal stoi w najdalej na południe wysuniętej miejscowości Islandii, u stóp pasma Reynisfjall, w budynku z betonu, bazaltu, drewna i szkła inspirowanym otaczającą go naturą. To obiekt rodzinny z 80 pokojami, z których część wychodzi na ocean i bazaltowe skały Reynisdrangar, a część na góry. Rodziny docenią dwupoziomowe pokoje rodzinne z łóżkiem na dole i osobnymi łóżkami dla dzieci na górze.

Hotel Vik i Myrdal

Pokoje Standard mają ok. 17 m², a Superior Double – 23 m²; tylko w tej drugiej kategorii da się zamówić dostawkę. Śniadanie bufetowe jest w cenie każdego pokoju, a kolację zjecie w restauracji BERG, która serwuje kuchnię islandzką z nowoczesnym twistem. W hotelu działa siłownia, ale basenu ani spa nie ma – na kąpiel zaprasza natomiast miejski basen w Vik, kilka minut spacerem. Największy atut adresu to położenie. Na czarną plażę w Vik dojdziecie w 10 minut pieszo, a słynniejsza Reynisfjara z kolumnami bazaltowymi leży ok. 11 km dalej. Skogafoss macie ok. pół godziny jazdy na zachód, a lodowiec Solheimajokull – ok. 25 minut. Zimą hotel oferuje usługę budzenia na zorzę polarną, więc noc pod Reynisfjall można przespać bez czuwania przy oknie.

Hotel Vik i Myrdal

Hotel działa jak dobrze zorganizowana baza: recepcja pracuje przez całą dobę i w kilku językach, pranie oddane wieczorem wraca następnego dnia, a samochód zostaje na prywatnym parkingu – ładowarka do aut elektrycznych stoi na stacji naprzeciwko, minutę od drzwi. Po dniu na plażach warto zajrzeć do salonu z kominkiem w lobby, a latem – na taras z widokiem na ocean. W restauracji serwuje się też menu dziecięce.

Hotel Vik i Myrdal

Hotel Budir, Snaefellsnes

Hotel Budir to jeden z najbardziej odosobnionych hoteli Islandii: samotny budynek na polu lawy Budahraun, objętym ochroną jako rezerwat przyrody, na południowym wybrzeżu Półwyspu Snaefellsnes. Z okien widać lodowiec Snaefellsjokull, estuarium i Zatokę Faxafloi, a do czarnego kościółka Budakirkja – jednego z najchętniej fotografowanych w kraju – dojdziecie w ok. 5 minut. Obok hotelu rozciąga się jedna z nielicznych na wyspie jasnych plaż o złotym, muszlowym piasku.

Hotel Budir

Historia miejsca jest starsza niż hotelarstwo: Budir był ośrodkiem handlowym od XVII wieku, zajazd z restauracją rybną otwarto tu w 1947 roku, a po pożarze z 21 lutego 2001 roku obiekt odbudowano i otwarto ponownie 14 czerwca 2003 roku. Gościli tu m.in. noblista Halldor Laxness i malarz Johannes Kjarval, a hotel do dziś uchodzi za adres weselny i romantyczny – śluby odbywają się w kościółku albo na złotej plaży. Kuchnia restauracji pracuje na produktach od okolicznych rolników i rybaków, m.in. ze Stykkisholmur i Olafsvik, i od lat zbiera pochwały jako jedna z najbardziej klimatycznych na wyspie; opisywano ją nawet jako „mekkę kuchni islandzkiej”. Wieczór kończy się zwykle w barze z kominkiem, przy jednej z najbogatszych na zachodzie wyspy kart whisky i win. W 2024 roku – jak podaje sieć ION Hotels, obecny operator obiektu – hotel rozbudowano o nowe skrzydło, więc dziś łączy zabytkową część z nowymi pokojami. Budir nie ma spa, basenu ani siłowni i nie oferuje budzenia na zorzę – jego luksusem jest cisza, ciemne niebo i fakt, że najbliższe światła miasta są za horyzontem.

Hotel Budir

Hotel Husafell, zachodnia Islandia

Hotel Husafell leży w małej osadzie na skraju wyżyn, między polami lawy a lodowcem Langjokull, i od otwarcia latem 2015 roku ustawia poprzeczkę zachodniej Islandii. Obiekt należy do kolekcji National Geographic Unique Lodges of the World i wytwarza całą energię na miejscu – z małej elektrowni wodnej i geotermii. We wnętrzach dominują prace lokalnego artysty Palla Gudmundssona i naturalne materiały, a o standardzie najlepiej mówi to, że każdy szczegół – od ogrzewanych podłóg po kosmetyki Soley Organic – zaprojektowano pod tutejszy klimat.

Husafell

Hotel ma 48 pokoi w czterech kategoriach: Standard to pokoje po 22 m² (cztery przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami), Deluxe ma 28 m² i wannę obok prysznica, Superior Deluxe – 31 m² i prywatne patio, a jedyny Suite liczy 45 m² z osobną sypialnią i salonem. Śniadanie bufetowe jest wliczone w cenę każdej kategorii. Na dzieci czekają rozkładane sofy w większych pokojach, menu dziecięce i plac zabaw.

Husafell

Za relaks odpowiada kompleks Lindin przy hotelu: dwa baseny geotermalne, dwie gorące wanny, zjeżdżalnia i sauna. Goście hotelowi płacą za wstęp niewielką opłatę, chyba że ich pakiet stanowi inaczej. Osobną atrakcją są Canyon Baths – kąpiel w kanionie z przewodnikiem, w grupie liczącej najwyżej 16 osób. Do wodospadów Hraunfossar i Barnafoss macie stąd 6 minut, do lodowca Langjokull ok. 20 minut, a zimą to właśnie z Husafell startują wyjazdy do lodowego tunelu Into the Glacier. Wieczorem recepcja bezpłatnie obudzi Was na zorzę – wystarczy zgłosić to po zameldowaniu. Kto po kąpieli wciąż ma nadmiar energii, znajdzie przy hotelu siłownię i 9-dołkowe pole golfowe z certyfikatem GEO, a kolację zje w restauracji serwującej sezonową kuchnię z ryb, wołowiny, jagnięciny i dziczyzny, przy oknach wychodzących na góry i lodowiec; lżejszą kartę ma hotelowe bistro.

Husafell

Kvosin Downtown Hotel, Reykjavik

Kvosin Downtown Hotel mieści się w kamienicy Kirkjuhvoll z 1900 roku, odnowionej w 2013 roku, tuż obok Althingi i katedry Domkirkjan. To najbardziej „miejski” adres w tym zestawieniu: zamiast restauracji i spa dostajecie przestrzeń, ciszę centrum po zmroku i apartamentowy układ, który w Reykjaviku sprawdza się lepiej niż klasyczny pokój hotelowy. Konsjerż pracuje całą dobę, a transfery lotniskowe zamówicie na życzenie.

Kvosin Downtown Hotel

Pokoje mają charakter małych mieszkań z aneksami kuchennymi: Standard ma 17 m² i prywatny taras, Superior – 25 m², Deluxe – 38 m², Junior Suite – 43 m² dla nawet sześciu osób, a Roof Top Suite aż 60 m² z dwoma prywatnymi tarasami nad dachami starego miasta. We wnętrzach czekają ekspresy Nespresso i kosmetyki Soley Organics. Tak duża powierzchnia przy tej lokalizacji to w stolicy rzadkość i główny powód, dla którego Kvosin wygrywa z większymi hotelami sieciowymi.

Kvosin Downtown Hotel

Śniadanie jest płatne osobno, a własnej restauracji hotel nie prowadzi. Kolację zjecie w okolicy, bo centrum Reykjaviku to najgęstsza gastronomicznie część kraju. Na miejscu działa za to hotelowy Bar Bitter, w którym hotel organizuje m.in. degustacje islandzkiego ginu Himbrimi. Z lotniska w Keflaviku dojedziecie tu w ok. 45 minut. Kvosin to wybór dla tych, którzy stolicę chcą mieć na wyciągnięcie spaceru, a na zorzę i gorące źródła pojadą dalej – albo dla rodzin, którym zależy na kuchni i przestrzeni bardziej niż na hotelowych atrakcjach.

Kvosin Downtown Hotel

Hotel Ranga, okolice Hvolsvollur

Hotel Ranga to lodge z importowanego cedru nad rzeką East Ranga, przy drodze nr 1, ok. 8 km na wschód od Hella. Hotel należy do Small Luxury Hotels of the World i – jak sam podkreśla – jest jedynym członkiem tej kolekcji w Islandii. Powstał w 1999 roku jako baza dla miłośników koni, z zaledwie 21 pokojami. Dziś ma ich 52, a widoki z terenu hotelu obejmują wulkan Hekla i lodowiec Eyjafjallajokull.

Hotel Ranga

Pokoje typu Standard mają 18 m², Deluxe – 26 m² i wannę z hydromasażem, Deluxe Superior – 30 m², a apartamenty Junior Suite i Master Suite liczą 42 i 70 m². Te ostatnie urządzono w tematach kontynentów: apartamenty Junior noszą nazwy Azji, Australii oraz obu Ameryk, a Master – Afryki, Antarktydy i Islandii. Restauracja Ranga serwuje kuchnię nordycką z lokalnych składników, a menu barowe działa przez całą dobę. Bar szczyci się jedną z największych kolekcji whisky w kraju.

Hotel Ranga

Ranga to przed wszystkim adres na zorzę. Usługę budzenia hotel prowadzi od 2005 roku: wystarczy nacisnąć przycisk na telefonie pokojowym, a gdy pojawi się zorza, recepcja zadzwoni, zgasi oświetlenie zewnętrzne i przygotuje kombinezony śniegowe, koce oraz ławki przed hotelem. Od 2014 roku działa tu też obserwatorium z rozsuwanym dachem i dwoma teleskopami – 14-calowym Celestronem Edge HD i refraktorem TEC 160ED APO – czynne przy bezchmurnej pogodzie od końca września do końca marca, z lokalnym astronomem. Na zewnątrz czekają trzy gorące wanny geotermalne; basenu i spa hotel nie ma, a zamiast sali fitness pożycza Gościom „Gym in a Bag”. Do Reykjaviku jest stąd 96 km, czyli ok. 1,5 godziny, na lotnisko w Keflaviku – 140 km i ok. 2 godziny, a wodospad Seljalandsfoss leży ok. 27 km dalej, czyli ok. 25 minut jazdy.

Hotel Ranga

Dzień w Randze układa się równie wygodnie jak noc: recepcja organizuje masaże na zamówienie, w pokoju gier czeka bilard, a przy hotelu stoi rząd stacji ładowania samochodów elektrycznych – jest ich dziesięć – oraz bezpłatny parking. Kto po dniu w trasie nie ma siły na kolację w restauracji, zamówi posiłek do pokoju, bo obsługa pokojowa pracuje całą dobę. Pokoje Deluxe wychodzą na rzekę albo na góry, a apartamenty Master mają balkony zwrócone ku rzece – i to właśnie ten układ, rzeka za oknem plus ciemne niebo nad nią, robi z Rangi hotel, do którego wraca się myślami długo po powrocie.

Hotel Grimsborgir, Złoty Krąg

Hotel Grimsborgir to rozproszony kompleks budynków nad rzeką Sog w Grimsnes, prowadzony przez sieć Keahotels, ok. 70 km na wschód od Reykjaviku i 15 km od Selfoss. Urósł od siedmiu budynków do kilkunastu i działa jak mała osada: z recepcją, restauracją i pokojami rozsianymi po terenie tak, że sąsiedzi nie zaglądają sobie w okna. To najczęściej wybierana baza premium na Złoty Krąg – stąd Park Narodowy Thingvellir macie ok. 22 km, obszar Geysir ok. 54 km, Gullfoss ok. 63 km, a krater Kerid zaledwie ok. 9 km.

Grimsborgir

Pokoje Standard mają średnio 22 m², Superior – 25 m², Deluxe – 30 m², Junior Suite i Gallery Suite po 40 m², a Deluxe House to osobny dom o powierzchni 200 m² z pięcioma sypialniami dla nawet dziesięciu osób. Wspólnym mianownikiem wszystkich kategorii jest taras i dostęp do gorącej wanny – wspólnej albo prywatnej, jak w Gallery Suite i Deluxe House. Śniadanie jest w cenie, restauracja pracuje w formule à la carte z kuchnią islandzką i międzynarodową, a w barze codziennie w godzinach 16.00–18.00 trwa happy hour. Do dyspozycji Gości pozostaje usługa budzenia na zorzę polarną – wraz z gorącymi napojami, które umilają oczekiwanie na zielone niebo. Grimsborgir nie ma obserwatorium ani spa, ale nie musi: jego specjalnością jest połączenie trasy Złotego Kręgu za dnia z wieczorem w gorącej wodzie pod ciemnym niebem.

Grimsborgir

Detale wnętrz też trzymają poziom: w pokojach Deluxe część dzienna łączy kuchnię, jadalnię i salon ze wspólną gorącą wanną, Junior Suite ma elektryczny kominek i duży telewizor, a w Gallery Suite wanna jest już w pełni prywatna, na własnym tarasie. Wieczorami w restauracji bywa muzyka na żywo.

Grimsborgir

Fosshotel Vatnajokull, okolice Hofn

Fosshotel Vatnajokull stoi pod Hofn, w południowo-wschodniej Islandii. Jego znakiem firmowym jest widok: pokoje oferują panoramę na lodowiec Vatnajokull albo na otaczające góry, a restauracja i sale wychodzą na lodowiec i fjord Hornafjordur. Centrum Hofn macie w odległości ok. 10–15 minut jazdy, a do laguny Jokulsarlon jedzie się stąd ok. godziny – ok. 70–80 km drogą nr 1.

Fosshotel Vatnajokull

Hotel ma 66 pokoi w czterech typach: Economy to ok. 16 m² na niższych piętrach, Standard – 18–20 m², Suite – 30–35 m² z wanną i ekspresem do kawy, a Family Connecting Rooms łączą dwa pokoje w ok. 45–50 m² dla czterech osób. W pokojach są m.in. zasłony zaciemniające, sejf i minilodówka. Restauracja serwuje kolacje z rybami od lokalnych rybaków w karcie, a bar pracuje do 24.00, z happy hour 16.00–18.00. Działają też stacje ładowania samochodów elektrycznych i bezpłatny parking, a w budynku czekają taras i ogród oraz dwie sale konferencyjne z panoramicznym, 180-stopniowym widokiem na lodowiec.

Fosshotel Vatnajokull

Umi Hotel, okolice Skogar

Umi Hotel powstał na dawnej farmie Eyvindarholar, ok. 2 km od drogi nr 1 i ok. 140 km od Reykjaviku, w miejscu, gdzie z jednej strony wznosi się Eyjafjallajokull – wulkan znany z erupcji w 2010 roku – a z drugiej otwiera się ocean. Hotel prowadzi rodzina, w formule spokojnego „barefoot luxury”: 28 pokoi z dużymi oknami, które wychodzą na góry i lodowiec albo na wybrzeże i Wyspy Westmana.

Hotel Umi

Pokoje dzielą się na Double i Twin z prywatnymi łazienkami, a warianty Superior są przestronniejsze. Śniadanie bufetowe jest w cenie, a restauracja pracuje z użyciem lokalnych składników i wychodzi na południowe wybrzeże. Bar przy recepcji, z kominkiem i widokiem na Eyjafjallajokull, to naturalne miejsce na wieczorne podsumowanie dnia. Strefa wellness obejmuje sauny z panoramicznymi oknami – wspólną i prywatną, do wynajęcia.

Hotel Umi

Umi dysponuje usługą budzenia na zorzę polarną: wystarczy zgłosić ją w recepcji przy zameldowaniu. Z hotelu w ok. 20 minut dojdziecie spacerem na czarną plażę, a samochodem w 15–20 minut pod Skogafoss, Seljalandsfoss leży 20–30 minut jazdy na zachód, a Vik – ok. 40 minut na wschód. To adres dla tych, którzy południowe wybrzeże chcą zwiedzać bez pośpiechu i wracać wieczorem w miejsce, w którym najgłośniejszym dźwiękiem jest wiatr. Jakość obiektu potwierdza zresztą wyróżnienie Michelin Key, którym hotel chwali się na swojej stronie – w islandzkiej skali to jeden z mocniejszych adresów butikowych na południu. Kto szuka noclegu z duszą, zwykle kończy poszukiwania właśnie tutaj.

Hotel Umi

Jeśli wolicie dostać gotowy układ noclegów zamiast składać go samodzielnie, zajrzyjcie do programów Islandia – kraina wulkanów i lodu oraz Islandia zimowa – zorza polarna i lodowce. A gdy już będziecie wracać z gorącej wanny do pokoju, z niebem jeszcze zielonym nad głową, zrozumiecie, dlaczego na tej wyspie hotel to nie tylko przerwa w podróży.

Aga Spiechowicz

Aga Spiechowicz

Zwariowana wariatka o pozytywnym usposobieniu, zagrzebana w książkach miłośniczka kotów, kąpieli w przeręblu i długich wędrówek po beskidzkich szlakach. Gdy wystawi nos z lektury i akurat nie wyrusza na włóczęgę, lubi zgłębiać tajniki zielarstwa, projektować książki i eksperymentować z fotografią. W Planet Escape wypełnia zawartością niezliczone strony przewodników, wciąż wydłużając listę krajów do odwiedzenia – w końcu, według św. Augustyna, „świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę".