Zainspiruj się i przeczytaj o podróży swoich marzeń na blogu
Najlepsze atrakcje w Boliwii – co warto zobaczyć?
Jest jak pilnie strzeżony sekret, ukryty w samym sercu Ameryki Południowej. Leży wśród andyjskich szczytów, wygasłych i nadal czujnych wulkanów, z dala od popularnych turystycznych szlaków. Boliwia – co warto zobaczyć? Zabieramy Was w podróż po największych atrakcjach Boliwii, zarówno tych bardziej znanych, jak największe solnisko świata, czyli Salar de Uyuni czy Jezioro Titicaca, jak i tych mniej oczywistych, jak tajemnicze Potosi i Białe Miasto Sucre. Do miejsc, w których zachwycicie się przyrodą i krajobrazami, jakich nie ma nigdzie indziej na świecie.
Atrakcje w Boliwii – przewodnik wyjazdowy
Dlaczego powinniście odwiedzić Boliwię przynajmniej raz w życiu? Bo to kraj, w którym rdzenna ludność stanowi ponad połowę całego społeczeństwa, a kolorowo ubrane cholity nie są jedynie muzealnym eksponatem czy echem dawnych praktyk. Bo to kraj, w którym nieustannie silne są dawne tradycje i wierzenia, a szczególnie kultywowana jest wiara w Matkę Ziemię, czyli Paczamamę. Boliwia może poszczycić się spektakularnymi solniskami, najsuchszymi obszarami na Ziemi z krajobrazami wymalowanymi ręką szalonego malarza, aktywnymi wulkanami, jak Parinacota, na granicy z Chile oraz najniebezpieczniejszą drogą na świecie.
Tu przy okazji licznych świąt ulicami miast przechodzą barwne korowody, a stroje uczestników fiesty przyprawiają o zawrót głowy. I to uczucie nie ma nic wspólnego z wysokością, która też jest imponująca. Średnio wynosi 1192 metrów n.p.m., w wielu miejscach przekracza 6 tysięcy, a La Paz to najwyżej położona stolica świata. Aby zwalczyć objawy choroby wysokościowej i zmęczenie miejscowi żują kokę, którą na każdym bazarku można dostać w ilościach hurtowych. Zupełnie legalnie. Zielone liście to w końcu element andyjskiej kultury, taki sam jak wełniane tkaniny w geometryczne wzory, muzyka, wierzenia i rytuały.
Co warto zobaczyć w Boliwii?
Salar de Uyuni – największa równina solna świata
Czym jest salar? To wyschnięte jezioro, pokryte grubą warstwą soli. Powstaje w miejscach, gdzie woda szybciej paruje niż spływa. Gdy solnisko jest suche, brak punktów odniesienia w krajobrazie pozwala na kreatywną zabawę fotografią i iluzją optyczną. Wystarczy odpowiednie ustawienie się do zdjęcia i można stać się liliputem w krainie olbrzymów lub doświadczyć spaceru w chmurach. Prawdziwa magia dzieje się również o wschodzie słońca i tuż przed zachodem, gdy solna pustynia mieni się feerią barw, wszystkimi odcieniami różu, pomarańczu, złota i fioletu. Salar Uyuni jest mekką nie tylko dla poszukiwaczy niecodziennych kadrów. Ze wzglądu na rozrzedzone powietrze, które zmniejsza opór aerodynamiczny nawet o 35% i idealnie płaską powierzchnię, przyciąga pasjonatów bicia rekordów prędkości. Oficjalny rekord to 426,59 km/h, choć w ramach testów motocyklowych notowano wartości o niemal 200 km większe.

Boliwia: zabytki Sucre – „Białe miasto”
Czy wiedzieliście, że Boliwia ma dwie stolice? W La Paz mieści się siedziba prezydenta, rządu oraz parlamentu. To także największa aglomeracja miejska i najwyżej położona stolica świata (leży w andyjskim kanionie na wysokości od około 3600 do ponad 4000 m n.p.m.). Dzięki takiej lokalizacji może poszczycić się również światowym rekordem co do długości sieci miejskiej kolejki linowej. Wierzcie, że podróż takim „podniebnym tramwajem” dostarcza niebagatelnych emocji. A co z drugą stolicą? Jest nią Sucre, której stołeczny status gwarantuje boliwijska konstytucja. Jest kameralne, o połowę mniejsze niż La Paz. Słynie z zabytkowej zabudowy w białym kolorze, której zawdzięcza swój przydomek i miejsce na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Co warto zobaczyć w Sucre? Po pierwsze: Casa de la Libertad, miejsce bardzo ważne dla kraju. To tu 6 sierpnia 1825 roku podpisano Deklarację Niepodległości Boliwii. Po drugie: Convento de San Felipe Neri, klasztor będący symbolem bogactwa kościoła katolickiego w czasach kolonialnych, z wieżą, z której roztacza się najpiękniejsza panorama na miasto. Po trzecie: Plaza 25 de Mayo, gdzie po prostu toczy się życie. Aby zrozumieć fenomen Sucre trzeba cofnąć się do chwili założenia miasta przez konkwistadorów w 1538 roku. Hiszpańscy osadnicy przywieźli ze sobą architektoniczne wzorce i zaadaptowali je na potrzeby Nowego Świata. Aż do początku XIX wieku, gdy Boliwia wywalczyła niepodległość (1825), dachy kryto czerwoną dachówką, wyjątkowo odporną na palące słońce. Podłogi kryto terakotą. Okna zakrywano grubymi okiennicami, aby zatrzymywały intensywne andyjskie światło słoneczne i nocny chłód. Te na parterze dodatkowo zabezpieczano ozdobnymi kratami z czarnego, kutego żelaza. Mimo upływu czasu La Ciudad Blanca pozostało piękne i autentyczne. W subtelny sposób mieszają się tu europejskie i lokalne wpływy, harmonijnie współgrając z otoczeniem. To, dlatego Sucre wpisano na listę UNESCO. Wąskie uliczki dają nie tylko cień, ale są jak karty pamięci, na których zapisana jest historia miasta.

Ciekawe miejsca w Boliwii
Jezioro Titicaca i Wyspa Słońca (Isla del Sol)
Jest taka wyspa na Jeziorze Titicaca, która odsłania tajemnice starożytnej cywilizacji. Nazywana jest Wyspą Słońca, bo wedle wierzeń Inków, właśnie tu przyszedł na świat bóg słońca Inti, dawca życia i opiekun plonów. Z wód Jeziora Titicaca wyłonił się również Manco Capac – legendarny założyciel Imperium Inków. Z obu tych powodów Isla del Sol uchodziła za świętą ziemię, miejsce ważnych ceremonii i rytuałów oraz duchową stolicę andyjskich kultur. Wycieczka nad Jezioro Titicaca jest jak podróż w czasie. Najlepiej doświadcza się jej podczas jednego z lokalnych festiwali np. Inti Raymi obchodzonym w czerwcu.

Boliwia – zwiedzanie Tiwanaku (Tiahuanaco)
Ale kult solarny nie wiąże się wyłącznie z Isla del Sol. Słońce było jednym z najważniejszych boliwijskich symboli jeszcze na długo przed Inkami. Stanowiło siłę rozganiającą chmury i panującą nad deszczem, mającą kluczowe znaczenie dla rolniczych społeczności, których byt zależał od przychylności natury. Doskonałym przykładem jest cywilizacja Tiahuanaco, jedna z największych potęg pierwszego tysiąclecia n.e. w Andach. Pozostałości po niej można oglądać w miejscowości Tiwanaku, nieopodal Jeziora Titicaca. Charakterystyczna Brama Słońca, wykuta w jednym bloku skalnym, kiedyś prowadziła do świątyni. Zdobi ją fryz z wizerunkiem Wirakoczy – ojca Słońca i Księżyca w otoczeniu kapłanów w maskach kondorów, składających mu hołd. Każdego roku 21 czerwca w ruinach Tiwanaku odbywa się celebracja Willka Kuti, czyli noworocznego święta przesilenia. Z podniesionymi rękami tysiące ludzi witają pierwsze promienie słońca, chłonąć dobrą energię na nowy rok.

Historyczne miasto Potosi
Dziś, choć dawni bogowie dzielą się miejscem w niebiańskim panteonie z katolickimi świętymi, słońce zajmuje samo centrum w herbie Boliwii. Wschodzi za górą Cerro Rico de Potosí, dając nadzieję na jaśniejszą przyszłość. Potosi nie jest zwyczajnym miastem. Leży na 4090 m n.p.m., ale to nie wysokość czyni go wyjątkowym. Po odkryciu rud srebra w 1545 roku, szybko stało się centrum kolonialnej Ameryki. Przez kolejne dziesięciolecia finansowało potęgę Hiszpanii, katolickie wojny i napędzało handel w całej Europie. Ale to co dla jednych stanowiło źródło bogactwa, dla rdzennych mieszkańców i afrykańskich niewolników oznaczało przymusową pracę ponad siły. „Jest to prawdziwa brama piekła, którą Bóg pozwolił odkryć, by połykała dusze.” – tak opisywał Potosi pewien hiszpański zakonnik.

Kolorowe laguny: Laguna Colorada i Laguna Verde
Laguna Colorada i położona w cieniu nieaktywnego wulkanu Licancabur (5920 m n.p.m.) Laguna Verde, to słynne, kolorowe jeziora znajdujące się na płaskowyżu Altiplano w obrębie Rezerwatu Eduardo Avaroa. Otaczają je jedne z najbardziej surrealistycznych krajobrazów na Ziemi. Jeziora swoje barwy zawdzięczają algom oraz minerałom. Wysokie zasolenie lagun sprawia, że woda w nich nie zamarza, nawet gdy temperatura spada poniżej 50°C. Mimo ekstremalnych warunków i wysokości, wokół lagun życie nie zamiera. Tysiące różowych flamingów, lamy i wikunie staja się wdzięcznym tematem dla miłośników fotografii. Choć i same krajobrazy wystarczą, aby stworzyć niepowtarzalne kadry, jakich nie ma nigdzie indziej na Ziemi.

Najlepsze atrakcje w Boliwii
Dolina Księżycowa w La Paz (Valle de la Luna)
Kiedy astronauta Neil Armstrong odwiedził boliwijską dolinę w 1969 roku poczuł się, jakby wcale nie wrócił z Księżyca. Unikalne skalne krajobrazy powstałe w wyniku erozji do złudzenia przypominały mu to, co jeszcze niedawno oglądał podczas misji Apollo 11. Nazwa przylgnęła do miejsca, stając się magnesem przyciągającym rzesze turystów chcących obejrzeć ten cud natury i choć trochę poczuć się jak na innej planecie. Nazwy formacji skalnych, takie jak la Madre Luna (Księżyc Matka) i el Sombrero de la Dama (Kapelusz Damy) nadali już miejscowi inspirując się pobudzającymi wyobraźnię kształtami. Dolina Księżyca leży zaledwie 10 kilometrów od centrum La Paz, w dystrykcie Mallasa. Nie ma tu dzikiej przyrody. Kilka kaktusów samotnie rośnie w otoczeniu lasu skalnych iglic, pośród których rozmieszczono ścieżki dla zwiedzających. Są niezbędne, bo miękka skała łatwo się kruszy, ale to właśnie dzięki temu Valle de la Luna stała się naturalnym dziełem sztuki.
Boliwia: atrakcje Amazonii – Park Narodowy Madidi
Uważa się, że jest to jedno z najbardziej zróżnicowanych biologicznie miejsc na Ziemi. Na powierzchni 19 tysięcy km² żyje 1465 gatunków kręgowców, w tym zagrożone wyginięciem ocelot andyjski i arirania amazońska – największa z wydr, nazywana rzecznym wilkiem, a także pumy, oceloty, wyjce, tapiry i kapibary. I wiele innych. Ale największym bogactwem parku są ptaki: 11% wszystkich gatunków, jakie można spotkać na Ziemi. Drapieżna harpia wielka, której śniadaniem bywają wyjce i leniwce. Skalikurek andyjski z czerwoną głową oraz sylfiki zielonokryze – miniaturowe ptaki, ulotne jak mitologiczne sylfy – duchy powietrza. Ich lot, w trakcie którego skrzydłami wykonują kilkanaście tysięcy ruchów na minutę, przypomina lot pszczoły. Tajemniczości parkowi nadaje fakt, że jego centralna część nie została jeszcze do końca zbadana.

Pustynia Siloli i Arbol de Piedra
Drzewo Kamienne stoi na przekór wiatrom beztrosko przemierzającym płaskowyż Altiplano. Choć to one go ukształtowały. I czas. Przez miliony lat pędzący z wiatrem piasek ścierał skałę, tworząc surrealistyczny kształt niczym wyjęty z obrazu Salvadora Dali. Jest jak poemat o kruchości i sile. Jego podstawa, zbudowana z miększego materiału skalnego łatwiej poddała się erozji, w przeciwieństwie do korony, bogatej w związki żelaza i przez to mocniej opierającej się siłom natury. Arbol de Piedra stoi na jak strażnik pośrodku falujących wydm na Pustyni Siloli, tuż na „wejściu” do Rezerwatu Fauny Andyjskiej im. Eduardo Avaroa pełnego kolorowych jezior, gejzerów i wulkanów. Jest tylko zapowiedzią cudowności, jakie stworzyć może jedynie natura. Księżycowym pejzażom przyglądają się w ciszy wikunie i różowe flamingi, wprowadzając okruchy życia. Pustynia Siloli i cały Rezerwat Eduardo Avaroa to miejsce dla marzycieli i wszystkich tych, którzy pragną przeżyć coś niezwykłego.

Boliwia – turystyka ekstremalna: Droga Śmierci (Yungas Road)
Yungas Road wytyczono w latach 30. podczas wojny w Chaco, pomiędzy Paragwajem a Boliwią. Budowali ją więźniowie, nierzadko kończący życie w trudnym, górskim terenie. Jedna z najbardziej niebezpiecznych tras na świecie, wykuta w stromych zboczach Kordyliery Wschodniej, wije się przez 64 kilometry pomiędzy la Paz a miasteczkiem Coroico. Jest bardzo wąska, czasem nie ma nawet 3 metrów. Strome przepaście mrożą krew w żyłach. Zanim w 2006 roku otwarto nową trasę asfaltową, która przejęła ruch samochodów, na Yungas Road ginęło rocznie ok. 200–300 osób. To właśnie tym dramatycznym szacunkom trasa zawdzięcza swoją nazwę. Droga Śmierci w Boliwii jest marzeniem wielu amatorów ekstremalnych wrażeń, a w szczególności rowerzystów. Trudność trasy potęguje klimat. Ulewy, gęsta mgła, osuwiska i spadające odłamki skalne sprawiają, że niestety nadal śmiertelne wypadki nie należą tu do rzadkości.

Co warto przeżyć w Boliwii?
Atrakcje Boliwii to nie tylko miejsca. Na zabytki i przyrodnicze perełki patrzy się z przyjemnością, ale zawsze lepiej, gdy poznaniu towarzyszą emocje. Zobaczcie, jakie doświadczenia pozwolą Wam zapamiętać podróż do Boliwii na dłużej.
Spotkanie z rdzenną ludnością Ajmara
Można ich zobaczyć, jak sprzedają pamiątki na targach w La Paz. Są niscy i krępi, doskonale przystosowani do życia w rozrzedzonym powietrzu górskim. Ich skóra ma ciemniejszy odcień, a oczy charakterystyczny skośny kształt. Noszą wełniane poncha i filcowe kapelusze, a kobiety bufiaste spódnice i charakterystyczne małe meloniki założone na kruczoczarne włosy upięte w długie warkocze. Stoją na granicy pomiędzy nowoczesną Boliwią a dawnymi tradycjami. Dla turystów kobiety Ajmara biorą udział w brutalnych walkach cholitas, a w domowym zaciszu pielęgnują swój język, o którym mówią, że to dar od bogów. Badacze uznają go za najdoskonalszy na świecie.

Poznanie boliwijskich tradycji – Targ Czarownic w La Paz
Mercado de las Brujas jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc w Ameryce Południowej. Tu rdzenni mieszkańcy kupują amulety i zioła, które wykorzystują w rytuałach. Jest tu wszystko. Coś na przebłaganie Paczamamy. Coś na mądrość. Coś na chorobę i na zakochanie. Kryształek na szczęście. Ropucha na pieniądze i suszone płody lam, na spokój domowi.
Eksploracja kopalni srebra w Cerro Rico w Potosi
Słynna kopalnia srebra w Potosi, z której niegdyś płynęła rzeka srebra, dziś jest cieniem samej siebie. Po 500 latach eksploatacji złóż, życie w Potosi stało codzienną walką o przetrwanie. Nadzieję przynosi turystyka. Podczas zwiedzania labiryntu ciemnych korytarzy można wysłuchać opowieści górników, zobaczyć w jakich warunkach pracują i złożyć ofiarę Tio – władcy podziemi. W zamian za alkohol, papierosy i liście koki zapewnia ochronę tym, którzy codziennie schodzą pod ziemię w poszukiwaniu resztek rudy.

Obserwacja flamingów na andyjskich lagunach
Na Płaskowyżu Altiplano flamingi wędrują po lagunach filtrując toksyczną wodę, aby dostać się do glonów i drobnych skorupiaków bogatych w karotenoidy. To one nadają ich piórom różowy i czerwony kolor. Są ich tu tysiące, startujące i lądujące. Wiosną (listopad) liczba ptaków potrafi sięgnąć nawet 30 tys. osobników. Najpopularniejsze są flamingi andyjskie i chilijskie, ale w okolicach Laguny Colorada można wypatrzyć również bardzo rzadkie flamingi Jamesa. Co ciekawe, gatunek ten został uznany za „wymarły”, a następnie ponownie odkryty w 1956 roku. Między innymi dlatego andyjska laguna została nominowana do Siedmiu Naturalnych Cudów Świata.

Podziwianie efektu lustra na zalanym wodą solnisku Salar de Uyuni
Boliwijski salar to miejsce, w którym przegląda się niebo. Po deszczu zamienia się w gigantyczne lustro. Horyzont przestaje istnieć, a przestrzeń ciągnie się w nieskończoność. Wszystkie nienaturalne elementy krajobrazu, jak ludzie czy samochody zdają się zawisać w powietrzu. Efekt lustra na salarze Uyuni powstaje w porze deszczowej, czyli od grudnia do kwietnia.

Nocleg w hotelu zbudowanym z bloków soli
Palacio de Sal to pierwszy na świecie hotel z soli. Obiekt jest naprawdę wyjątkowy. Z lotu ptaka widać wyraźnie jego charakterystyczny plan oparty o andyjski krzyż – ważny symbol dla mieszkańców Boliwii. Ten luksusowy hotel ma wszystko, co potrzebne, aby Goście czuli się wyjątkowo – wygodne meble zbudowane z bloków soli, wyśmienitą restaurację z regionalną kuchnią, grilla pod niebem usianym gwiazdami i solne SPA. Ale tym, co naprawdę czyli go wyjątkowym, jest harmonia, jakiej doświadcza się tu obcując z surową naturą i magia każdej ze spędzonych tu chwil.
Rejs po Jeziorze Titicaca
Położone na granicy Peru i Boliwii jezioro jest pełne ciekawostek. To nie tylko największy wysokogórski akwen na Ziemi, ale także najwyżej położone żeglowne jezioro świata. Miliony lat temu było śródlądowym morzem, które kiedyś zajmowało niemal cały obszar Płaskowyżu Altiplano. Reliktem dawnych czasów są gatunki ryb i skorupiaków, które zazwyczaj żyją w słonych wodach. Także lokalne mity i legendy sięgają do odległej przeszłości, kiedy narodził się tu biały bóg Wirakocza oraz pierwsi Inkowie i Słońce, czyli Inti. Wyprawa tradycyjną łodzią z trzciny po Jeziorze Titicaca jest okazją do poznania tych historii, ale także rzemiosła i codzienności jego mieszkańców. W Boliwii rejs rozpoczyna się zazwyczaj w miasteczku Copacabana, skąd pływają łodzie na świętą Isla del Sol (Wyspę Słońca).

Ekscytujący zjazd rowerowy legendarną Drogą Śmierci
Start rozpoczyna się na wysokości 4650 metrów na przełęczy La Cumbre, a potem gwałtownie opada do Coroico, położonego na wysokości 1200 metrów. Daje to 3650 metrów stromego zjazdu. Podczas kilkugodzinnej trasy temperatura potrafi zmienić się od przejmującego zimna w wyższych partiach, do upału na końcu trasy. Dlatego tak ważny oprócz kondycji (tak, zjazd w trudnych warunkach to też niemały wysiłek!) i sprzętu (m.in. kask i ochraniacze), jest odpowiedni ubiór. Przejazd rowerem Drogą Śmierci wymaga dużej ostrożności. Wiatr potrafi dosłownie „zwalać z nóg” (i z kół też!), a mgła utrudnia widoczność. Mimo trudności, może być niezapomnianą przygodą. Pamiętajcie tylko, że brawura to nie odwaga!

Wjazd najwyższą miejską kolejką linową Mi Teleférico w La Paz
La Paz to absolutny światowy lider w kategorii miast z największymi przewyższeniami. Dno doliny jest położone na ok. 3200–3300 m n.p.m. Tu mieszkają najbogatsi. W zielonych, ekskluzywnych dzielnicach, powietrze jest cieplejsze i łatwiej nim oddychać. Centrum miasta leży w głębokim kanionie na wysokości ok. 3600 m n.p.m., natomiast bezpośrednio nad nim, na wysokości ponad 4150 m n.p.m., rozciąga się płaskowyż z dzielnicą El Alto, często uznawaną za autonomiczne miasto. Różnica przewyższeń sięga więc blisko 1000 m i to ona wymusiła potrzebę zbudowania największej na świecie sieci miejskich kolejek linowych (Mi Teleférico), która wyraźnie ułatwiła życie mieszkańcom La Paz, ale i turystom. Bo przejazd Mi Teleférico w La Paz nadaje podróży zupełnie innej perspektywy.
Wyprawa do amazońskiej dżungli i poszukiwanie kajmanów oraz piranii
Boliwijska Amazonia otwiera swoje podwoje przed turystami. Można ją odkrywać podczas spacerów z przewodnikiem, który opowiada o zwyczajach zwierząt, bogatej faunie, roślinach leczniczych i zagrożeniach, z jakimi na co dzień styka się Amazonia. To pouczające doświadczenie, nawet jeżeli w gęstwinie nie wypatrzycie wielu zwierząt. Bo dżungla w Boliwii znika. Więc warto się nią cieszyć, póki jest. Jeżeli natomiast zależy Wam na zobaczeniu kajmanów, kapibar, delfinów i piranii, to najlepszym miejscem do tego będzie Pampas del Yacuma – równiny zalewowe, na których roślinność jest rzadka i zwierzęta zwyczajnie nie mają się gdzie ukryć. Wyprawy ruszają z miasteczka Rurrenabaque. Zazwyczaj obejmują rejs, wyprawę po bagnach w poszukiwaniu anakond oraz łowienie piranii tradycyjną metodą przy użyciu żyłki nawiniętej na kawałek drewna, haczyka i surowego mięsa jako przynęty.
Wędrówka pośród gigantycznych formacji skalnych w Dolinie Księżyca
Piesze szlaki w Valle de la Luna wiją się wśród surowego, surrealistycznego krajobrazu, wśród labiryntu iglic, kanionów i kraterów. Warto tu przyjechać, aby uciec od zgiełku La Paz, pod okiem przewodnika odkryć fascynującą historię powstawania skał, o złotej godzinie zrobić fotoreportaż o tym, jak ziemia spotyka kosmos, a nocą obejrzeć niebo pełne gwiazd. Przy odrobinie szczęścia, można wziąć udział w ceremonii ludu Ajmara, w trakcie której starszyzna łączy się z pierwotną energią doliny.
Boliwia to nie po prostu kolejny punkt na mapie – to zderzenie z surrealistyczną rzeczywistością, w której chmury przeglądają się w największym lustrze świata na Salar de Uyuni, a powietrze na wysokości czterech tysięcy metrów smakuje absolutną wolnością. Ten kraj oczarowuje surowością, zachwyca feerią barw tradycyjnych strojów i wciąga w mistyczne rytmy dawnych cywilizacji. Jeśli szukacie podróży, która nie tylko zaprze dech w piersiach, ale wywróci Wasze postrzeganie Ameryki Południowej na nice – pakujcie walizki. Boliwia nie daje o sobie zapomnieć, zostawiając w sercu ślad tak głęboki, jak ścieżki dawnych Inków.


